Polsat News/Rynek Zdrowia | 03-07-2019 13:48

Suwałki: prokuratura zajmuje się sprawą śmierci pacjenta, do którego trzykrotnie wzywano karetkę

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach zajmuje się sprawą śmierci 37-letniego mężczyzny, do którego trzykrotnie wzywano karetkę. W końcu chory zmarł w domu. Rodzina obarcza winą załogi dwóch pierwszych ambulansów.

Prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok Fot. Archiwum

Do zdarzenia doszło na początku czerwca. Mieszkaniec Zielonych Kamedulskich był spuchnięty i cierpiał z powodu bólu brzucha. Ponieważ był weekend, czekał do poniedziałku. W nocy z niedzieli na poniedziałek dołączyły inne objawy: drętwienie twarzy i duszności. Karetka była wzywana dwa razy. Jak wskazuje rodzina, oba zespoły ratownictwa medycznego oceniły, że to "trzydniówka" - informuje Polsat News.

W poniedziałek rano chory stracił przytomność, miał drgawki, reanimował go sąsiad, który wezwał pogotowie po raz trzeci. Ratownicy przejęli reanimację. Po pewnym czasie zabrakło adrenaliny. Zadzwonili po drugi zespół, aby przywiózł leki i tlen. Reanimacja trwała ponad dwie godziny, pacjent był trzy razy defibrylowany. Pomimo prób ratowania mu życia zmarł.

Ojciec mężczyzny zgłosił sprawę do Prokuratury Rejonowej w Suwałkach. Obecnie prokuratorzy czekają na wyniki sekcji zwłok, zabezpieczają dokumentację medyczną i przesłuchują załogę karetek pogotowia, które przyjechały na miejsce zdarzenia.

Więcej: www.polsatnews.pl