Prokuratura Okręgowa w Suwałkach umorzyła postępowanie w sprawie zaniedbań przy porodzie, do którego mogło dojść w Szpitalu Wojewódzkim w tym mieście, ponieważ trudno jest ocenić kto popełnił błąd ze względu na braki w szpitalnej dokumentacji. Matka dziecka zaskarżyła tę decyzję do sądu.
Dzisiaj dziecko ma dziewięć lat. Po latach specjaliści stwierdzili, że liczne dolegliwości dziecka, to skutek niedotlenienia okołoporodowego. Kobieta złożyła doniesienie do suwalskiej prokuratury, a ta wszczęła postępowanie wyjaśniające. Między innymi zleciła biegłym wykonanie opinii.
Niestety, poproszeni o opinię specjaliści nie są w stanie stwierdzić, czy i kto popełnił błąd. W karcie szpitalnej dziecka znajduje się bardzo mało informacji. Brakuje podstawowych wpisów, m.in. wyników badań i pieczątek. Nie wiadomo, kto przyjmował poród, w jakim stanie była pacjentka i na co się uskarżała. A przesłuchani świadkowie - pracownicy szpitala zasłaniają się niepamięcią - pisze Gazeta Współczesna.
Ryszard Skarżyński, urzędujący od kilku miesięcy asystent dyrektora ds. medycznych Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach w rozmowie z dziennikiem przyznaje, że często brakowało rzetelności w prowadzeniu dokumentacji medycznej.
Obecnie, przed przekazaniem kart do archiwum pracownicy sprawdzają, czy wszystko jest wypełnione tak, jak powinno. Przed laty jednak takich procedur w szpitalu nie było.
Więcej: www.wspolczesna.pl
Czytaj więcej: Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki w Suwałkach | błąd medyczny | dokumentacja medyczna
Gorzów Wlkp.: pracownicy szpitala handlowali danymi zmarłych?