Już za cztery tygodnie w Warszawie ruszy proces w głośnej sprawie kardiochirurga dr. Mirosława Garlickiego oskarżonego o korupcję oraz mobbing wobec podwładnych

18 na 41 zarzutów postawionych lekarzowi pochodzi od ludzi, którzy sami się zgłosili do CBA i prokuratury, informując, że wziął łapówkę. Niemal we wszystkich przypadkach są to najbliżsi pacjentów, których doktorowi nie udało się uratować. Wobec wszystkich tych osób prokuratura zastosowała przepis nakazujący darowanie kary temu, kto sam zawiadomi o wręczeniu łapówki – ustalił dziennik.

Akta, do których dotarła Gazeta - a z nimi proces - odkrywają też metody stosowane przez CBA:
• donosy współpracowników ordynatora,
• nagrania z kamery zainstalowanej tajnie w jego gabinecie,
• wykorzystanie pokładów żalu i złości tych, których najbliższych nie udało się uratować,
• nocne przesłuchania pacjentów, często starszych ludzi, także chorych na alzheimera.

Przed sądem stanie także 22 współoskarżonych. 48-letniemu Garlickiemu oraz jego niektórym pacjentom i ich rodzinom prokuratura zarzuca łapówkarstwo.

Aresztowaniu dr. Garlickiego towarzyszyła konferencja PiS-owskiego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
Ziobro wówczas mówił: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie“. Szef CBA oskarżał: „Pewni pacjenci stali się zbędnym towarem zajmującym łóżka szpitalne i trzeba było szybko zwolnić te miejsca dla innych pacjentów, dużo bardziej cennych i atrakcyjnych z punktu widzenia ordynatora“.

Po ponad roku śledztwa prokuratura wycofała się z najpoważniejszych zarzutów: zabójstwa jednego z pacjentów i narażenia życia dwóch kolejnych. Czy słusznie - zdecyduje sąd, rozpatrując zażalenie pokrzywdzonych – pisze GW.

Akta sprawy liczą blisko 8 tys. stron. Prokuratura chce przesłuchać ok. 200 świadków. A zeznania 500 kolejnych mają być odczytane. Niewykluczone, że obrona zażąda przesłuchania i tych ludzi,  ponieważ zeznania do odczytu zawierają głównie relacje pacjentów wdzięcznych dr. Garlickiemu za opiekę.

CBA i prokuratura zrobiły wszystko, by wykazać winę lekarza. Wywiozły ze szpitala MSWiA całą dokumentację medyczną (w aktach jest ok. 3 tys. kart). Na tej podstawie w całej Polsce CBA poszukiwało i przesłuchiwało pacjentów, którzy mieli kontakt z dr. Garlickim – pisze GW.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH