W piątek (23 stycznia) Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów oglądał nagrania z gabinetu dr G., gdzie CBA pod koniec 2006 r. zainstalowało ukrytą kamerę (jak się okazało w toku procesu, był to sprzęt wynajęty od Służby Kontrwywiadu Wojskowego).

- Przez wiele dni, po tym jak dowiedziałem się o kamerze w moim gabinecie, byłem zbulwersowany - to naruszało intymność i prawa pacjentów - mówił lekarz. - Teraz to dla mnie możliwość obrony.

Na niektórych nagraniach widać jak pacjenci lub ich bliscy (obecnie oskarżeni o korumpowanie lekarza) zostawiają koperty; G. nie zaglądając do nich odkładał je na bok.

- W kopertach były zwykle wyniki badań, które brałem dla celów porównawczych, a także listy od lekarzy kierujących chorego, np. z prośbą o opiekę - przekonywał G. - O żadnej korupcji nie może być mowy - mówił.

Obrońca lekarza, mecenas Magdalena Bentkowska kilkakrotnie podkreślała, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie zabezpieczyło zawartości kopert, nie ma więc dowodów by były tam pieniądze.

Jedna z oskarżonych o wręczenie G. korzyści majątkowej po obejrzeniu w piątek nagrań ze swoim udziałem (widać na nich m.in. jak wręcza mu alkohol), powiedziała, że absolutnie niczego od niej nie żądano w zamian za operację ojca i opiekę nad nim.

Widoczną na filmie zażyłość z kobietą Mirosław G. tłumaczył tym, iż była jego krajanką.

- Rozmawialiśmy o rodzinnych stronach, nartach, włoskich winach i restauracjach - powiedział. Jak tłumaczył, często w trosce o samopoczucie rozmówców poruszał tematy niezwiązane z chorobą.

48-letni dr G. (obecnie pracuje w prywatnej klinice) jest oskarżony o 41 przestępstw korupcyjnych, naruszanie praw pracowniczych personelu warszawskiego szpitala MSWiA, znęcanie się nad osobą najbliższą i zmuszanie pracownicy szpitala do innej czynności seksualnej. Grozi mu do 10 lat więzienia. Proces jest precedensem jako sprawa o granice między korupcją a powszechnym w polskich szpitalach okazywaniem wdzięczności lekarzom przez pacjentów po operacjach.

G. nie przyznaje się do zarzutów. W śledztwie zapewniał, że nigdy nie warunkował operacji od łapówki. Przyznawał zaś, że pacjenci sporadycznie zostawiali mu koperty z pieniędzmi, które on oddawał na potrzeby szpitala. Mówił, że dostawał kwiaty, flaszki, obraz oraz, że szarpał się z pacjentami, gdy dawali mu alkohole. G. za pomówienia uznaje zeznania tych, których bliscy zmarli po operacjach.

Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na najbliższy poniedziałek.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH