Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 26-03-2019 10:11

Sosnowiec: po śmierci pacjenta lekarz zawieszony w wykonywaniu obowiązków

Sosnowiecki Szpital Miejski przedstawił listę badań i konsultacji zleconych 39-letniemu pacjentowi, który 18 marca zmarł w izbie przyjęć tej placówki. Lekarz zlecający został zawieszony w wykonywaniu obowiązków do czasu wyjaśnienia sprawy.

Zawieszenie ma obowiązywać do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

18 marca brat przywiózł 39-letniego Krzysztofa Siweckiego na izbę przyjęć lecznicy. Miał skierowanie na chirurgię z powodu opuchniętej i bolącej nogi. Według relacji rodziny, chirurg zszedł do chorego dopiero po dwóch godzinach czekania. Nie oglądał nogi, zlecił tylko badanie dopplerowskie. Jak twierdzi rodzina: przez dziewięć godzin nikt się pacjentem nie zajmował - informuje Gazeta Wyborcza.

Mężczyzną zaczęto się intensywnie zajmować dopiero po konsultacji psychiatrycznej, czyli po godz. 19, było już jednak za późno. Zwymiotował, stracił przytomność, doszło do zatrzymania krążenia. Lekarze podjęli reanimację. O godz. 21 wezwali karetkę, która miała zawieźć chorego na intensywną terapię do Chorzowa. Zmarł jednak ok. godz. 22 przed przyjazdem karetki.

Komunikat szpitala przedstawiający chronologię zleceń zaprzecza tezie rodziny o braku opieki nad pacjentem. Zgodnie z nim o godzinie 10.33 chorego zarejestrowano na izbie przyjęć. Kilkanaście minut później zlecono badanie z zakresu diagnostyki obrazowej. O godz. 12.21 był wynik. O godz. 12.25 zlecono konsultację lekarską, a nieco ponad godzinę później kolejne badania z zakresu diagnostyki obrazowej. Następnie, jak wskazuje GW, powtarza się „zlecenie”, „wynik”, „zlecenie”, „wynik”, ale bez jakichkolwiek informacji o tym, jakie konkretnie badania i konsultacje zlecono i jakie był ich wyniki.

Z komunikatu wynika jednakże, iż dyrektor placówki zawiesił w obowiązkach lekarza, który tego dnia na izbie przyjęć prowadził 39-latka. Zawieszenie ma obowiązywać do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę.

Więcej: katowice.wyborcza.pl