Tomasz P., podejrzany o pobicie słupskiego ginekologa, złożył zażalenie na tymczasowe aresztowanie. Twierdzi, że jest niewinny. Napadnięty lekarz jest w nieco lepszym stanie. Opiekujący się nim lekarze mówią, że największe zagrożenie minęło.
Oskarżony nie przyznaje się i twierdzi, że nie popełnił tego czynu, a nawet uważa, że jest doktorowi wdzięczny za to, że prawidłowo prowadził on ciążę jego żony i dziękował mu wręcz za opiekę nad nią i dzieckiem - pisze portal Głosu Pomorza.
Śledczy dotarli do Tomasza P. na podstawie listu, który sprawca pobicia włożył do tylnej kieszeni spodni pokrzywdzonego. Informacja, złożona z wyciętych liter z gazety, brzmiała jak wykonany wyrok. Treść skojarzono z wcześniejszymi zachowaniami Tomasza P., męża pacjentki lekarza, który odwiedził go w gabinecie i miał pretensje o to, że podczas badania żony była ona bez bielizny.
Później, już podczas przesłuchania, Tomasz P. przyznał, że - jego zdaniem - takie badanie uwłacza czci kobiety. Prokuratura nie wyklucza, że w trakcie śledztwa zmieni zarzut na usiłowanie zabójstwa.
Lekarz był bity deską i kopany w głowę. Ma ciężkie uszkodzenia twarzy i czaszki. Przeszedł dwie operacje.
Więcej: www.gp24.pl
Czytaj więcej: pobicie | agresja pacjentów | pobicia lekarzy
Poznań: wielkie akwarium dla małych pacjentów szpitala