Śląskie: prokuratura ponownie zbada sprawę śmierci dziecka w szpitalu

Prokuratura Rejonowa w Rudzie Śląskiej ma ponownie zbadać sprawę śmierci 4,5-letniej Ewy - zdecydował sąd. Dziewczynka zmarła w 2009 r. w szpitalu po zaledwie dwóch dniach choroby o częstych u dzieci objawach, mimo wielokrotnych konsultacji lekarskich.

Zażalenie na decyzję o umorzeniu śledztwa złożyli rodzice dziewczynki. Jak poinformowała w czwartek (7 kwietnia) rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach Agata Dybek-Zdyń, Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej uchylił decyzję o umorzeniu śledztwa i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

– Sąd wskazał m.in., że należy skonfrontować z dokumentacją zeznania ordynator z rudzkiego szpitala, która miała poszukiwać dla dziecka innej placówki. Uznał też, że należy uzupełnić opinię biegłych o określenie, czy dziecko mogło zostać uratowane, gdyby wcześniej trafiło na oddział intensywnej terapii – powiedziała Agata Dybek-Zdyń.

4,5-letnia Ewa nie chorowała na żadne choroby przewlekłe, czasami bywała jedynie przeziębiona. 23 września 2009 r. nad ranem zaczęła gorączkować, więc rodzice pojechali z nią na pogotowie. Lekarka nie wskazała nazwy choroby, zapisała dziecku leki i zaleciła kontrolę u lekarza rodzinnego następnego dnia. Wypisała też skierowanie do szpitala na wypadek, gdyby stan dziecka się pogorszył.

W ciągu dnia Ewa nie miała gorączkę, bawiła się, ale rodzice skontaktowali się ze stale opiekującym się dzieckiem lekarzem rodzinnym, który przyjechał na wizytę domową następnego dnia. Po zbadaniu dziewczynki lekarz orzekł, że to typowa dla tej pory roku infekcja, być może o charakterze wirusowym. Stan dziewczynki stan ocenił jako średnio dobry.

Lekarz zalecił antybiotyk, leki przeciwgorączkowe i osłonowe. Po ich przyjęciu dziewczynka zaczęła wymiotować i skarżyć się na ból głowy. Lekarz rodzinny telefonicznie zalecił czopek przeciwbólowy, pojenie dziecka i zapowiedział wizytę następnego dnia. Rodzice jeszcze kilka razy konsultowali się z nim telefonicznie, informując, że dziewczynka zwraca podawane napoje, lekarz radził im poczekać do rana.

Mimo to rodzice wieczorem pojechali z córką na oddział dziecięcy do Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. Dziecku podano leki nawadniające i antybiotyk w kroplówkach. Podczas ich podawania nagle pojawiły się problemy z oddychaniem, zaalarmowany przez matkę personel rozpoczął reanimację. Jednocześnie - jak zeznała ordynator - szukano karetki z respiratorem i miejsca w innych, specjalistycznych szpitalach. Miejsce znaleziono dopiero nad ranem w Częstochowie. Zanim karetka dojechała, dziewczynka zmarła.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH