Urzędy skarbowe od wtorku (1 września) rozpoczęły sprawdzanie sklepów z tzw. dopalaczami. Kontrolerzy będą sprawdzać czy sprzedaż tych towarów jest legalna, a także czy płacone są podatki od takiej działalności - poinformowała rzecznik prasowy resortu finansów Magdalena Kobos.

Dopalacze to substancje psychoaktywne, które mogą działać podobnie do narkotyków. Znowelizowana w tym roku ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii zakazuje sprzedaży wielu takich substancji. Dopalacze jednak nie zniknęły z rynku, gdyż producenci zmieniają ich skład, tak by nie było w nich zakazanych substancji. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że nadal będzie walczyć o zlikwidowanie handlu tymi środkami.

Magdalena Kobos podkreśliła, że zakazywanie handlu dopalaczami nie leży w kompetencji resortu finansów, ale może on sprawdzić czy handlujący wywiązują się ze zobowiązań podatkowych.

Jak zaznaczyła rzeczniczka, podobne kontrole były już przeprowadzone w styczniu tego roku. Skontrolowano wtedy ok. 40 placówek z dopalaczami w całym kraju. Okazało się, że punkty sprzedaży nie uregulowały podatków na kwotę około 1 mln zł. Nieprawidłowości dotyczyły nieewidencjonowania sprzedaży tj. nie „wbijano” na kasę sprzedaży dopalaczy - kwota tych nieprawidłowości - to ok. 132 tys. zł. Zaniżony został ponadto należny podatek VAT na kwotę 690 tys. zł.

- Od ostatnich kontroli obserwujemy dynamiczny rozwój branży handlującej tzw. dopalaczami. Ze względu na przedmiot działalności jest to tzw. branża podwyższonego ryzyka i w związku z tym czujemy się zobowiązani do sprawdzania, czy działalność jest prowadzona zgodnie z przepisami - powiedziała Kobos.

Rzeczniczka powołała się na niedawne doniesienia mediów, które sugerują, że handlujący wprowadzają w błąd wynajmujących im lokale, bo nie informują ich o charakterze prowadzonej działalności, co może nasuwać podejrzenia, że podobna taktyka jest podejmowana również w innych obszarach (np. podatkowych).

Kontrola ma objąć ok. 115 punktów sprzedaży dopalaczy. Kontrolerzy skarbowi sprawdzą zgodność prowadzonej ewidencji towarów z asortymentem znajdującym się w sklepach. Do współpracy zostali zaproszeni także celnicy, którzy będą badać legalność pochodzenia towaru. Kobos zaznaczyła, że jeżeli zostanie stwierdzone jakieś inne nieprawidłowości, których kontrola jest w kompetencjach innych instytucji np. inspekcji handlowej czy sanepidu, informacje takie są przekazywane.

Według Magdaleny Kobos, obecna kontrola będzie polegała m.in. na sprawdzeniu w „naturze” towaru w sklepie, dlatego placówki handlujące dopalaczmi mogą być przez kilka dni zamknięte. Kontrolującym mają też towarzyszyć przedstawiciele służb (policji lub straży miejskiej), którzy będą legitymować klientów sklepów sprawdzając czy dopalacze nie trafiają w ręce niepełnoletnich.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH