Skarży się w Strasburgu, bo nie uzyskała informacji o skutkach zabiegu

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu poinformował polski rząd, że przyjął skargę Polki, której podczas operacji urologicznej podwiązano jajowody, nie pytając wcześniej o zgodę.

Poszkodowaną operowano w 2000 r. w jednym z warszawskich szpitali z powodu dolegliwości urologicznych. 40-letnia wówczas kobieta podpisała ogólną zgodę na zabieg - nie wytłumaczono jej, co konkretnie lekarze zrobią i jakie będą tego skutki.

W trakcie kolejnego pobytu w szpitalu w 2005 r. Kobieta dowiedziała się, że ma podwiązane jajowody. Ponieważ poszkodowana twierdzi, że nie poinformowano jej przed zabiegiem, że zastosowanie tej metody oznacza sterylizację pozwała szpital o odszkodowanie. Żądała 120 tys. zł za nieodwracalną szkodę i cierpienie - pisze o sprawie Gazeta Wyborcza.

Szpital tłumaczył się, że metoda leczenia, którą zastosował, rutynowo przewidywała podwiązanie jajowodów, więc nie był to błąd w sztuce. Nie wytłumaczył jednak, dlaczego nie poinformowano o tym pacjentki przed operacją.

Sąd przyznał jej jedną trzecią żądanego odszkodowania. Poszkodowana poskarżyła się także do Strasburga na jej prawa do kształtowania życia prywatnego i rodzinnego oraz prawa do sądu, bo sąd nie dopuścił dowodów - jej zdaniem - wskazujących na oczywistą winę lekarzy.

Prawo wymaga, by pacjent wyraził zgodę na zabieg. Musi być jednak w zrozumiały sposób poinformowany o zagrożeniach związanych z operacją i jej możliwych skutkach. 

Jak wyjaśnia nam Tadeusz Sobczyk, lekarz naczelny Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie, nie ma możliwości, aby chirurg przystąpił do jakiegokolwiek zabiegu bez uzyskania na niego zgody. Może wyrazić ją pacjent, lub sąd. Ten ostatni czyni to wówczas, gdy pacjent nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji dotyczącej sposobu postępowania medycznego.

- Zdarza się też, że zgodę za pacjenta podejmuje konsylium lekarskie, złożone z trzech specjalistów. Dzieje się to wtedy, gdy do szpitala trafia nieprzytomny poszkodowany np. z wypadku a zabieg, który lekarze muszą wykonać jest ratującym życie - tłumaczy Sobczyk.

Lekarz zaznacza, że zgoda na zabieg jest jedna. - Chory podpisując zgodę na operację, godzi się na wszelkie możliwe powikłania, które w trakcie zabiegu mogą wystąpić. Zwykle wygląda to tak, że lekarz prowadzący rozmawia z pacjentem o danej jednostce chorobowej, której problem dotyczy i którą należy leczyć operacyjnie, a następnie daje choremu do podpisania zgodę na zabieg i możliwe powikłania. Zgodę, którą podpisuje chory jest jedna - tłumaczy.

Dodaje: - Przed operacją nie jest bowiem możliwe stwierdzenie, jak przebiegnie ten konkretny zabieg, i co w jego trakcie trzeba będzie wykonać. O tym, tak naprawdę chirurg przekonuje się dopiero po otwarciu pola operacyjnego. Stąd pacjent wyrażając zgodę na operację z góry godzi się na możliwe komplikacje.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH