Położna Urszula Ch. z przychodni ginekologiczno-położniczej w Siedlcach bezkarnie i bez wiedzy lekarza, wypisywała recepty depo-proverę, antykoncepcyjny zastrzyk hormonalny. Zdarzały się przypadki, kiedy kobieta robiła zastrzyki na miejscu w przychodni, czerpiąc z tego korzyści materialne.

Zanim pacjentka przyjmie depo-proverę, lekarz powinien upewnić się, czy nie jest ona chora na cukrzycę, czy nie ma problemów z wątrobą lub czy nie cierpi na depresję.

Skutki uboczne zażywania depo- provery pojawiają się najczęściej po 3 miesiącach od zaprzestania brania leku. Są to: przybieranie na masie, mdłości i zawroty głowy, ale najgorszą konsekwencją może być pojawienie się braku płodności.

O praktykach położnej, pacjentki dowiadywały się tzw. pocztą pantoflową.

Urszula Ch. zakładała pacjentce fikcyjną kartę choroby, brała 40 zł i robiła zastrzyk. Jeśli nie miała leku w przychodni, wypisywała receptę, bo wiedziała, że pacjentka do niej wróci i zapłaci za iniekcję. Urszula Ch. w kartę choroby wpisywała tylko pierwszy zastrzyk, tak by sobie wyliczyć, kiedy pacjentka przyjdzie do niej za trzy miesiące. Te kolejne zastrzyki zapisywała w swoim prywatnym notesie.

Sprawa trafiła do prokuratury po prowokacji. Jedna z dziennikarek podając się za pacjentkę poszła na wizytę do Urszuli Ch i nagrała całe zdarzenie.

Przychodnia, w której pracuje położna, podlega szpitalowi w Siedlcach.

- Żaden lekarz nie może zostawić ani recept, ani pieczątek. To po prostu niedopuszczalne. Urszula Ch. została odsunięta od pacjentów. Jednak do wyjaśnienia sprawy jej nie zwolnimy. Całą dokumentację przesłaliśmy do siedleckiej prokuratury – skomentował zdarzenie dyrektor placówki, Stefan Jeznach.

Siedlecka Prokuratura prowadziła postępowanie, mające na celu wyjaśnienie, czy Urszula Ch. poświadczała nieprawdę w dokumentacji medycznej. Śledztwo w sprawie prowadziła też siedlecka policja. Przesłuchano świadków. Zebrano materiały dowodowe, dołączono nagranie z wizyty dziennikarki.

Urszuli Ch. jak na razie nie postawiono zarzutów. Jednak prokuratorzy, zajmujący się sprawą, mówią, że prawdopodobnie położna zostanie oskarżona nie tylko o poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej, ale także o narażanie zdrowia pacjentek i czerpania korzyści materialnych oraz fałszerstwo dokumentów.

Urszula Ch. za narażanie zdrowia może otrzymać wyrok do 3 lat pozbawienia wolności, za fałszerstwo nawet do 25 lat.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH