Do rzecznika praw lekarza przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Łodzi każdego tygodnia trafiają sprawy dotyczące agresji pacjentów w stosunku do lekarzy.
Jak podaje Dziennik Łódzki, coraz częściej z problemem agresywnych chorych próbują sobie radzić same szpitale i przychodnie. Instalują monitoring czy wieszają tabliczki przypominające pacjentom, że mają zachować ciszę i nie zakłócać spokoju innych chorych. Placówki zaczynają też ściśle współpracować z policją.
Dodatkowo np. w Szpitalu im. Kopernika w Łodzi dyrekcja będzie zabiegała o środki unijne na przeszkolenie pracowników w kierunku odpowiednich reakcji na przemoc ze strony chorych.
Samorząd lekarski widzi problem agresji pacjentów i próbuje pomoc lekarzom.
– Przy Naczelnej Izbie Lekarskiej tworzymy Biuro Praw Lekarza. Nasze koleżanki i koledzy coraz częściej są narażeni na agresywne zachowania pacjentów lub ich bliskich. Bardzo dobrze o lekarzach świadczy fakt, iż nie występują do sądów przeciwko tym osobom. Jednak Biuro przy NIL powstaje, aby bronić tego, co jest najistotniejsze w naszym zawodzie – zaufania. Na straży tegoż zaufania stoi szereg przepisów prawnych, m.in. w kodeksach: karnym i cywilnym. Nie wszyscy lekarze znają odpowiednie zapisy, a tym samym nie potrafią skorzystać z prawnej ochrony – wyjaśnia Rynkowi Zdrowia w Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
Jego zdaniem, w zetknięciu z agresją fizyczną czy słowną, to zwykle lekarz jest słabszą stroną.
– Lekarze nie chcą, nie potrafią, a przede wszystkim nie wypada im się bronić. Bywa natomiast tak, że pacjenci chorobą usprawiedliwiają swoje agresywne zachowanie.
Czytaj więcej: Maciej Hamankiewicz | agresja pacjentów | agresja wobec lekarzy
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel