Sąd niezmiennie: lekarz ma iść do więzienia za łapówki. To precedens Kara bezwzględnego pozbawienia wolności dla chirurga jest wyjątkowa w skali kraju. Fot. PTWP

Krakowski sąd rejonowy negatywnie zaopiniował w piątek (10 lutego) wniosek o ułaskawienie znanego krakowskiego chirurga dziecięcego Jana S., skazanego na 2 lata i 8 miesięcy więzienia za przyjmowanie pieniędzy od rodziców małych pacjentów.

Swoją opinię wyda także Sąd Okręgowy - jeżeli będzie ona pozytywna, sprawa Jana S. trafi do prokuratora generalnego, który wniosek o ułaskawienie przekaże prezydentowi. Jeżeli opinia sądu drugiej instancji również będzie negatywna, sprawie nie zostanie nadany bieg.

Krakowskie media po skazaniu Jana S. podkreślały, że sprawa chirurga jest wyjątkowa w skali kraju. Do tej pory bowiem lekarze byli skazywani za łapówki na kary znacznie łagodniejsze, tj. grzywny lub kary pozbawienia wolności w zawieszeniu.

71-letni prof. Jan S. to były pracownik Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. W ciągu kilkudziesięciu lat pracy pełnił tam m.in. funkcję ordynatora oddziału chirurgii plastycznej, rekonstrukcyjnej i oparzeń.

Prokuratura oskarżyła go o to, że w ciągu 11 lat 27 razy przyjął pieniądze od rodziców pacjentów i uzyskał w ten sposób ok. 15 tys. zł.

W marcu ub.r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza uznał Jana S. winnym brania łapówek od rodzin pacjentów, w sumie kilkudziesięciu osób, i skazał nieprawomocnym wyrokiem na 4 lata bezwzględnego więzienia i 30 tys. zł grzywny. Nakazał zwrot 15 tys. zł z łapówek i nałożył pięcioletni zakaz pełnienia kierowniczych funkcji w służbie zdrowia.

Według obrony był to pierwszy przypadek w Polsce orzeczenia kary bezwzględnego więzienia dla lekarza za korupcję. Apelacje złożyli obrońcy lekarza. Argumentowali, że wyrok bezwzględnego więzienia w tej sprawie jest ich zdaniem rażąco surowy.

W październiku ub.r. sąd odwoławczy obniżył karę do 2 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności, uznając, że poprzednia była "rażąco niewspółmiernie surowa". W uzasadnieniu wskazał m.in. na społeczną szkodliwość działań lekarza, powołując się na zeznania świadków, którzy jednoznacznie mówili o wymuszaniu łapówek przez lekarza.

- Byli to ludzie niemajętni - ludzie ze wsi sprzedawali swój inwentarz, żeby mieć pieniądze i wręczyć je doktorowi. Inni pożyczali u rodziców, dziadków, w bankach, aby ich dziecko mogło być dobrze leczone - mówił sędzia Tomasz Grebla.

Sąd odwoławczy przypomniał, że jeszcze przed procesem w pierwszej instancji oskarżony i adwokat wyrazili zgodę na dobrowolne poddanie się karze i uzgodnili z prokuratorem jej wymiar na 1,5 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 2 lata. Zastrzegli jednak warunek możliwości dalszej pracy dla lekarza. Gdy ten został zwolniony ze szpitala, cofnęli zgodę na dobrowolne poddanie się karze.

Po wyroku Jan S. złożył wniosek o wstrzymanie wykonania kary ze względu na zły stan zdrowia. Sąd wyznaczył mu kolejny termin, w ciągu którego powinien zgłosić się na badania; opinia biegłych powinna powstać do 30 kwietnia. Oskarżony wyjaśnił, że poprzedniej decyzji w tej sprawie nie zdążył odebrać na czas.

Na początku stycznia wpłynął wniosek żony o ułaskawienie Jana S. Wniosek złożyli też obrońcy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH