Sąd Okręgowy w Łodzi podtrzymał wyrok dla lekarza, który rok temu zastrzelił podczas spaceru obcego psa. Lekarz musi zapłacić 5 tys. zł grzywny i nawiązki, informuje Gazeta Wyborcza.

Andrzej D. oskarżony w sprawie lekarz zapowiedział, że nie będzie już walczył. - Mam dość tej sprawy, nie będę się już odwoływał. Moja córka nie zrozumie, dlaczego jej tatuś, który ją obronił, został ukarany - mówił lekarz wypowiadając się dla Gazety Wyborczej po ogłoszeniu.

Poprzedni wyrok zapadł w sądzie grodzkim pod koniec stycznia tego roku. Lekarz został uznany za winnego zabicia psa. Miał zapłacić grzywnę w wysokości 3 tys. zł oraz 2 tys. zł tzw. nawiązki na stowarzyszenie które zajmuje się ochroną zwierząt.

Adwokat lekarza odwołał się od wyroku sądu grodzkiego. Domagał się uniewinnienia swojego klienta, bądź uchylenia wyroku i ponownego rozpoznania sprawy. - Z uzasadnienia można by wywnioskować, że mój klient to świr, który zastrzelił spokojne zwierzę - mówił mecenas Tomasz Myśliński.

Lekarz zwrócił się do sądu o uniewinnienie bądź potrzymania dotychczasowego wyroku. - To zdarzenie bardzo się odbiło na mojej rodzinie. Zostałem zaatakowany przez agresywnego psa i bezskutecznie próbowałem go odpędzić. Miałem broń, na którą mam pozwolenie, i zdecydowałem się jej użyć – opowiada lekarz.

Odwołanie od wyroku sądu grodzkiego nie powiodło się. Sąd odwoławczy nie doszukał się błędów w poprzednim wyroku i utrzymał go w mocy. - Osoba, która w sposób ostentacyjny manifestuje fakt posiadania broni, musi się liczyć z krytyką. Także zachowanie ludzi zajmujących wysoką pozycję w społeczeństwie, jak lekarzy czy sędziów, jest surowiej oceniane - mówił sędzia Krzysztof Eichstaedt, relacjonuje GW.

Lekarz został skazany za zastrzelenie zwierzęcia bez powodu. Jak wyjaśniał w prokuraturze zdarzenie miało miejsce w czasie przejażdżki rowerowej z rodziną. Do psa Andrzeja D. podbiegły dwa groźne psy bez kagańców. Jeden z nich zaatakował psa lekarza. - Obcy pies złapał mojego za szyję. Krzyczałem, ale nie mogłem go spłoszyć. Byłem przerażony. Moja żona i dziecko też. Miałem broń, więc strzeliłem – mówił na rozprawie Andrzej D.

Trafiony czterema kulami pies wykrwawił się. Zdaniem prokuratury atak zwierzęcia nie był skierowany na doktora i jego rodzinę i oskarżyła go o nieuzasadnione zabicie psa. Dodatkowo sąd orzekł przepadek broni na rzecz skarbu państwa, choć lekarz posiadał go legalnie.

Lekarzowi zostanie odebrane również pozwolenie na broń, kiedy tylko funkcjonariusze otrzymają odpis wyroku. - Gdy tylko dokument do nas dotrze, podejmiemy postępowanie w sprawie cofnięcia pozwolenia na broń - mówi Radosław Gwis z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH