Sąd Najwyższy: kierowca karetki niewinny

Uniewinnieniem zakończyła się po 10 latach sprawa Krzysztofa Lichego, kierowcy karetki pogotowia z Bielska-Białej, która jadąc na sygnale zderzyła się z samochodem osobowym (nie ustąpił ambulansowi pierwszeństwa). W wypadku zginęły 3 osoby, a 2 zostały ciężko ranne.

W środę (20 kwietnia) Sąd Najwyższy oddalił kasację bielskiej prokuratury w tej głośnej sprawie i uznał, że sądy, uniewinniając kierowcę karetki, postąpiły zgodnie z prawem. Decyzja SN jest ostateczna. Krzysztof Lichy, który zgadza się na podawanie w mediach nazwiska, nie krył satysfakcji z tego rozstrzygnięcia.

Do wypadku doszło 3 marca 2001 r. wieczorem. Krzysztof Lichy prowadził karetkę pogotowia. Jechał na sygnale z Bielska Białej do Cieszyna. Ustalono, że karetka poruszała się z prędkością 90 km/h. Dojeżdżając do skrzyżowania, zwolniła o 20 km/h i wjechała na nie jako pojazd uprzywilejowany, na czerwonym świetle. Tam doszło do zderzenia z fiatem Punto. Finał był dramatyczny: trzech pasażerów Punto zabitych, ciężko ranny kierowca i pasażerka tego samochodu. Obrażeń doznał też kierowca karetki.

Prokuratura oskarżyła Lichego o naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu i nieumyślne spowodowanie wypadku. Według prokuratury, mimo prowadzenia pojazdu uprzywilejowanego, kierowca karetki powinien był zachować szczególną ostrożność i dostosować prędkość do sytuacji na drodze. Niezależnie od tego o spowodowanie tragicznego zderzenia oskarżony został kierowca Punto, którego winę prawomocnie uznał już sąd. Proces Krzysztofa Lichego trwał we wszystkich instancjach do środy.

Najpierw Sąd Rejonowy w Bielsku Białej skazał go za naruszenie zasad ruchu drogowego, wyrok został jednak uchylony przez sąd odwoławczy. W ponownym procesie, po powołaniu biegłego z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, sąd doszedł do wniosku, że kierowca karetki nie jest winny wypadku. Apelacja prokuratury do wyższej instancji okazała się nieskuteczna i w zeszłym roku wyrok uniewinniający utrzymał w mocy sąd II instancji.

Prokurator okręgowy w Bielsku-Białej skorzystał z ostatniej możliwości - kasacji do Sądu Najwyższego, która została rozpoznana w środę. Oskarżyciel zarzucił sądowi II instancji, że nierzetelnie rozstrzygnął jego apelację od pierwszego wyroku. Wnosił o uchylenie rozstrzygnięć uniewinniających i przekazanie sprawy ponownie do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Obrońca Krzysztofa Lichego chciał oddalenia tej kasacji. Jak przekonywał, wyrok uniewinniający jest właściwy.

Sąd Najwyższy uznał, że nie ma podstaw prawnych do kwestionowania wyroku bielskiego sądu i oddalił kasację prokuratury.

Po środowej rozprawie uniewinniony dziękował za wsparcie rodzinie i wszystkim, którzy okazali mu pomoc. Także bielskiemu pogotowiu, gdzie - mimo sprawy karnej - pracuje do dziś. "Szefowie okazali mi zaufanie, a ja wiedziałem, że jeśli będę skazany, to będę musiał odejść z pracy. Cieszę się, że mogłem udowodnić swoją niewinność" - dodał.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH