SN: ubezpieczenie OC obejmuje również prywatne leczenie i rehabilitację Fot. archiwum

Sąd Najwyższy orzekł, że obowiązkowe ubezpieczenie OC kierowcy obejmuje także koszty leczenia oraz rehabilitacji poszkodowanego niefinansowane ze środków publicznych. Oznacza to, że rachunki za leczenie i rehabilitację z prywatnych placówek mają być honorowane i płacone z polisy OC.

”Świadczenie ubezpieczyciela w ramach umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje także uzasadnione i celowe koszty leczenia oraz rehabilitacji poszkodowanego niefinansowane ze środków publicznych (art. 444 § 1 k.c.) ” - orzekł SN (uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 19 maja 2016 r. III CZP 63/15).

Do tej pory kwestia wydatków na prywatne wizyty lekarskie, a przede wszystkim na rehabilitację była różnie traktowana przez sądy niższych instancji.

Jak wspomina radca prawny Jolanta Budzowska, partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy, w dowodzeniu, że pacjenci powinni się leczyć ”na NFZ”, brylują ubezpieczyciele. Żądają dowodów na to, że lekarz rehabilitacji skierował poszkodowanego na fizjoterapię (choć nie ma takiego wymogu). Na argument, że były kolejki i nie można było rehabilitować się w publicznej placówce, odpowiadają, że 100 km dalej nie było kolejek, więc można było tam jechać. Kwestionują decyzje pacjentów o konieczności leczenia w wybranym, wyspecjalizowanym ośrodku oddalonym od miejsca zamieszkania. Poddają także w wątpliwość, że koszt wizyty ”profesorskiej” wynosi 300 zł. Przykłady można mnożyć.

Prezentowane w sądach stanowisko ubezpieczyciela prowadziło do rozbieżności w orzecznictwie, nie było jednolitej linii. Zareagował Rzecznik Finansowy. W wystąpieniu do Sądu Najwyższego napisał m.in.:

”Placówki świadczące usługi, finansowane w ramach NFZ z różnych powodów - zapewne z obawy przed odpowiedzialnością lub kontrolą - utrudniają lub odmawiają potwierdzenia na piśmie, że dana usługa jest niedostępna w określonym terminie. [Z drugiej strony] należy podkreślić, iż nie ma wyraźnej podstawy prawnej do żądania przez poszkodowanych tego typu zaświadczeń od placówek publicznej służby zdrowia. Poszkodowani mogą się co najwyżej zapisać na listę oczekujących, blokując miejsce innym pacjentom. Czasem nie mają w ogóle takiej możliwości, gdyż zapisy na dany rok są już wstrzymane, albo trzeba byłoby się stawić danego dnia i ustawić w kolejce.”

SN uwzględnił argumenty Rzecznika Finansowego. Ubezpieczyciele nie będą mogli kwestionować zwrotu wydatków na prywatne leczenie. 

- Dziś wiadomo: można się leczyć i rehabilitować prywatnie! Dość przepychanek o koszty tzw. komercyjnego leczenia! - komentuje uchwałę SN Jolanta Budzowska. - Ktoś, kto odpowiada za pogorszenie naszego stanu zdrowia, zwróci nam też koszty leczenia - podkreśla.

Zwraca też uwagę, że wydatki osoby poszkodowanej to tzw. szkoda majątkowa. - Musimy ją udowodnić co do złotówki. Zeznania świadków mogą się okazać niewystarczające. Zbierajmy więc faktury (wystawione na imię i nazwisko osoby poszkodowanej), paragony, bilety na dojazdy do przychodni, opłaty za pobyt rodziców w szpitalu, świstki za opłaty parkingowe i wszystkie inne mniej lub bardziej ważne dokumenty związane z leczeniem i rehabilitacją. A potem, posegregowane, proszę przynieść do swojego prawnika - podpowiada mecenas Budzowska.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH