SN: sprawa śmierci pacjenta do ponownego rozpoznania

Po raz trzeci przed wojskowym sądem będzie toczyła się sprawa śmierci pacjenta odesłanego z izby przyjęć stołecznego szpitala. Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający warszawskiego lekarza.

Izba Wojskowa Sądu Najwyższego przychyliła się 21 września do apelacji prokuratury oraz pełnomocnika rodziny pacjenta i uznała je za zasadne. W sprawie są rozbieżności, które wymagają wyjaśnienia, chodzi m.in. o niejednoznaczne opinie biegłych - ocenił SN. To już drugie uchylenie wyroku w tej sprawie, poprzednio - w 2009 r. - SN uchylił wyrok skazujący lekarza.

- Wojskowy sąd okręgowy jest zobligowany zlecić dokonanie opinii, którą powinien sporządzić kolejny zespół biegłych. Rozpoznając dotychczas sprawę WSO nie dociekał istoty różnic między opinią biegłych sporządzoną na potrzeby procesu i opinią przygotowaną przy okazji prowadzonego wobec lekarza postępowania dyscyplinarnego - uzasadniał wyrok sędzia SN Andrzej Tomczyk.

Tym samym SN nie przychylił się do konkluzji z uzasadnienia wyroku I instancji mówiących, że powołanie dodatkowych biegłych nie było konieczne, bo "stanowczych i logicznych ocen, która z opinii jest prawidłowa, można dokonać na podstawie już zgromadzonych informacji".

W sierpniu 2005 r. emerytowany policjant Jan G. trafił na izbę przyjęć Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, skierowany tam m.in. z nasileniem niewydolności serca. Mjr Artur B. - lekarz wojskowy z wieloletnim doświadczeniem i drugim stopniem specjalizacji - po konsultacji odesłał pacjenta do domu. W drodze powrotnej mężczyzna zasłabł i musiał być reanimowany. Trafił do innego szpitala na oddział intensywnej terapii. Nigdy nie odzyskał pełni świadomości, zmarł po kilku miesiącach.

Prokuratura i rodzina pacjenta domagali się dla oskarżonego kary dwóch lat więzienia w zawieszeniu i dwuletniego zakazu wykonywania zawodu. Ich zdaniem lekarz naraził życie pacjenta w sposób umyślny - bo nie zlecając potrzebnych badań, godził się na ewentualne negatywne skutki dla zdrowia Jana G. Obrona lekarza chciała jego uniewinnienia. Wskazywała, że nie można było przewidzieć zapaści z powodu niewydolności krążenia po wyjściu pacjenta z izby przyjęć.

W czerwcu br. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Artura B., uznając że wątpliwości nie pozwoliły na skazanie. WSO ocenił, że pacjent - wbrew twierdzeniom rodziny - nie miał tragicznego dnia widocznych objawów dolegliwości sercowych. Oskarżony zaś - wbrew temu co utrzymuje - nie zlecił badania EKG pacjenta. Jednocześnie sędzia Korkus przyznał, że jest duże prawdopodobieństwo, iż EKG nie wykazałoby żadnych odchyleń.

SN wskazał jednak 21 września, że nie można przyjmować twierdzenia, iż skoro lekarz nie dysponuje metodą diagnozowania pacjenta, to powinien odstąpić od jakiegokolwiek jego badania.

W 2008 r. lekarza skazano za nieumyślne narażenie pacjenta na 10 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na rok. Wyrok ten w 2009 r. uchylił SN, wskazując wtedy, że WSO m.in. nie ustosunkował się do części opinii biegłych, bez uzasadnienia pominął także niektóre z wyjaśnień członków rodziny zmarłego.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH