Pacjent Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, który musiał kilkadziesiąt minut czekać na dializę, zmarł. Prokuratura na wniosek dyrekcji szpitala sprawdzi, czy miało to związek z piątkowym strajkiem pielęgniarek. Pielęgniarki twierdzą, że zgon nastąpił przed rozpoczęciem akcji protestacyjnej - podaje portal Gazeta.pl.
Protestujące pielęgniarki z RSS odeszły od łóżek pacjentów w piątek o godz. 8. Ubrane w czarne podkoszulki zgromadziły się na dziedzińcu szpitala, bo, jak mówiły, nie udostępniono im na dwie godziny protestu szpitalnej świetlicy. W tym czasie na oddziale ortopedii 17 pacjentami opiekowała się pielęgniarka oddziałowa i ratowniczka medyczna.
– Były kłopoty z zapewnieniem należytej opieki pacjentom, zwłaszcza na dwóch oddziałach ortopedii i noworodkowym, na których od łóżek odeszło najwięcej pielęgniarek. W szpitalu są pacjenci w różnych stanach, także ciężkich, akcja polegająca na odejściu od łóżek jest bardzo niebezpieczna - mówił tuż po proteście Andrzej Pawluczyk, dyrektor RSS.
Kilka godzin później poinformował, że tego dnia w szpitalu doszło do tragedii: przywieziony na dializy z jednej z podradomskich miejscowości pacjent nie został podłączony do sztucznej nerki, bo urządzenie nie zostało wcześniej przygotowane. Mężczyzna zmarł. Dyrektor Pawluczyk zdecydował się złożyć do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Dializa opóźniła się o kilkadziesiąt minut, bo w tym czasie nie było na oddziale pielęgniarek, które prowadziły wtedy strajk ostrzegawczy. Mimo prób reanimacji pacjent zmarł. Co było przyczyną śmierci ustalone zostanie podczas sekcji zwłok. Prowadzimy w szpitalu postępowanie wyjaśniające – powiedział Pawluczyk Gazecie Wyborczej.
Robert Czerwiński, szef prokuratury rejonowej Radom-Wschód potwierdza, że dyrekcja szpitala złożyła zawiadomienie o podejrzenie popełnienia przestępstwa z artykułu 160 par 2 kodeksu karnego w związku z artykułem 155, które mówią o narażeniu na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, na której ciąży obowiązek opieki oraz o nieumyślnym spowodowaniu śmierci.
– Ponieważ podejrzenie popełnienia tych czynów jest uzasadnione wszczęliśmy postępowanie. Będziemy wyjaśniać, czy śmierć pacjenta ma bezpośredni związek z akcją strajkową pielęgniarek. W wyjaśnieniach dyrektora placówki pojawiła się taka sugestia, a także ta, że to poprzednia zmiana, która kończyła pracę jeszcze przed protestem, mogła nie przygotować urządzenia dializującego, uznając, że w czasie protestu nie będą wykonywane zabiegi. Trzeba też odpowiedzieć na pytanie, czy gdyby to urządzenie było przygotowane, to czy w czasie nieobecności z powodu strajku pielęgniarek, pacjenta mógł podłączyć na przykład lekarz czy inna uprawniona osoba – mówi dziennikarzom Gazety Wyborczej prokurator Robert Czerwiński i dodaje, że zwrócił dyrektorowi szpitala uwagę, że organizacja pracy szpitala to obowiązek spoczywający dyrekcji lecznicy
Czytaj więcej: Andrzej Pawluczyk | strajk pielęgniarek | Radomski Szpital Specjalistyczny im. dr Tytusa Chałubińskiego | doniesienie do prokuratury | Robert Czerwiński | Anna Trzaszczka | Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód
Lubelskie: pierwsze szpitale zaczynają się ubezpieczać