Coraz częściej do rzeczników odpowiedzialności zawodowej trafiają skargi na błędy pielęgniarek, które broniąc się twierdzą, że przyczyną zdarzeń niepożądanych są braki w obsadach pielęgniarskich w szpitalach.

153 postępowania prowadzili w ubiegłym roku okręgowi rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, wobec 91 w 2007 r. Do okręgowych sądów pielęgniarek i położnych trafiły 32 sprawy. Naczelny  Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wydał 86 postanowień, a Naczelny Sąd Odpowiedzialności Zawodowej Pielęgniarek i Położnych – 15 postanowień oraz 5 orzeczeń w I i II instancji. Przypomnijmy, że zasady postępowań dotyczące odpowiedzialności zawodowej pielęgniarek i położnych  określa rozdział 6 ustawy o samorządzie pielęgniarek i położnych z dnia 19 kwietnia 1991 r., (Dz. U Nr 41, poz. 178 ze zmianami).

Maria Smalec, zastępca naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej uważa, że wzrost liczby skarg, to wynik przede wszystkim lepszej znajomości praw pacjentów. Twierdzi jednak, że bardzo duża część skarg nie wynika z zaniedbań samych pielęgniarek, ale z warunków, w jakich pracują czy też złej organizacji pracy szpitala.

Beata Sacharczuk, specjalista w dziedzinie pielęgniarstwa zachowawczego, powołując się na własne doświadczenia przekonuje, że solidny monitoring zdarzeń niepożądanych, czy jak kto woli błędów, pozwala na zmniejszenie prawdopodobieństwa ich zaistnienia.

– W szpitalach istnieje problem odleżyn, ale analiza zdarzeń pozwala wyeliminować przynajmniej te przypadki, które zależą od działań personelu. Wśród 1709 pacjentów zagrożonych odleżynami w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Szczecinie powstały one u dwudziestu trzech.

W tymże szpitalu dzięki monitoringowi wiedzą, że 12,8 proc. wypadków zdarza się z powodu braku nadzoru, a reszta jest pochodną wieku pacjenta, schorzeń na które cierpi, czy stosowanej farmakoterapii.

Monitoring dla uniknięcia zdarzeń niepożądanych prowadzi wiele placówek medycznych.

– W naszej klinice co tydzień spotykamy się i omawiamy każde powikłanie z zespołem lekarskim i pielęgniarskim, analizujemy jego skutki i przyczyny – mówi dr hab. n. med. Hanna Misiołek z Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Wprowadziliśmy np. zmianę sposobu znakowania cewnika dożylnego, a młodzieży tłumaczymy, że farmakoterapie mają swoje skutki uboczne, a wkłucie wenflonu może spowodować rozerwanie żyły czy krwiak.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH