RR/Rynek Zdrowia | 27-02-2014 06:15

Przekształcenia: czy samorząd może "pozbyć się" jedynego szpitala w powiecie?

Krakowski prokurator okręgowy wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na uchwałę Rady Powiatu w Olkuszu z września 2009 r. w sprawie przekształcenia tamtejszego ZOZ-u. Jego zdaniem mogło dojść do naruszenia prawa, gdyż powiat olkuski, poprzez podjęcie wspomnianej uchwały, nie może wypełniać zadań samorządu terytorialnego z zakresu ochrony zdrowia.

Prokurator uważa, że powiat przekazał to zadanie spółce kapitałowej Nowy Szpital Sp. z o.o. (starostwo ma 30 proc. udziałów w spółce NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu). Tymczasem nie mógł tego zrobić.

"Zgodnie z Konstytucją RP, władze publiczne mają obowiązek zapewnić obywatelom, niezależnie od ich sytuacji finansowej, równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. W ustawie o zakładach opieki zdrowotnej określono, że publiczny ZOZ utworzyć może jednostka samorządu terytorialnego" - uzasadnia w Przeglądzie Olkuskim z 24 lutego swoje stanowisko prokurator okręgowy.

Dodaje: "Wskazane jest również (w ustawie - red.), jakie podmioty mogą utworzyć niepubliczny ZOZ. To rozróżnienie na publiczne i niepubliczne ma ogromne znaczenie. Określono bowiem, że publiczne zakłady są tworzone przez organy administracji publicznej, co stwarza gwarancję i zabezpieczenie, że zakłady te będą mogły realizować cele, dla których je utworzono".

Zdaniem prokuratora gwarancji takiej nie stwarza NZOZ, który funkcjonuje w formie spółki prawa handlowego i jest nastawiony przede wszystkim na zysk.

Zakaz likwidacji szpitala?
Prokurator przyznaje, że samorządy mogą udzielać zamówień na świadczenia podmiotom prywatnym i mogą też likwidować publiczne ZOZ-y, ale nie mogą likwidować jedynego istniejącego w powiecie publicznego szpitala i całkowicie pozbyć się powierzonego im zadania z zakresu ochrony zdrowia. Dlatego domaga się unieważnienia uchwały.

Należy przypomnieć, że krakowska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo na skutek doniesienia Najwyższej Izba Kontroli o podejrzeniu popełniania przestępstwa podczas prywatyzacji szpitala. Nie wnikając w jego szczegóły i nie przesądzając wyników, warto odnieść się do jednego wątku prokuratorskich konkluzji - tego związanego z konstytucyjnym zapisem (art. 68) o obowiązku zapewnienia przez władze publiczne równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Z podobną sytuacją spotkaliśmy się w powiecie częstochowskim i powiecie pszczyńskim. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że ochrona zdrowia to zadanie samorządu, którego nie można się zrzec, przekazując jego realizację prywatnej spółce.

To już było
Jeśli chodzi o powiat częstochowski, skargę kasacyjną wniosła do NSA "Solidarność". Jej zdaniem wydzierżawiając szpital w Blachowni prywatnej firmie powiat stracił nad nim kontrolę i nie może spełniać wspomnianego obowiązku.

6 października 2010 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, w którym uznał za nieważną uchwałę o likwidacji SPZOZ w Blachowni. Władze powiatu były nim zaskoczone. Przygotowaniem uchwały zajmowali się prawnicy powiatu i wojewody, następnie sąd rejestrowy, a jeszcze potem, jako pierwsza instancja, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, na którego wyrok złożona została skarga kasacyjna do NSA. Jednakże orzeczenie NSA wywróciło wszystko.

- Trzeba wreszcie odrzucić ideologicznie zahamowania, one spychają nas na manowce. Np. szpitale powiatowe czy gminne mają zazwyczaj przestarzałą infrastrukturę, zdegradowane techniczne obiekty. Jednakże z propagandowych i politycznych powodów nie pozwala się na ich wydzierżawienie czy sprzedanie prywatnym inwestorom - krytykował wyrok w portalu rynekzdrowia.pl wicestarosta częstochowski Janusz Krakowian.

Zapytaliśmy go, po co było w ogóle likwidować SP ZOZ w Blachowni? Odpowiedział: - Żeby zachować się uczciwie wobec kontrahentów - wierzycieli szpitala, który miał 6 mln zł zobowiązań. Trzeba było uregulować należności (spłacane z opłat za dzierżawę - red.).

- Docierają do mnie opinie kolegów samorządowców, że trzeba było wtedy zostawić mały SP ZOZ i przerzucić na niego owe 6 mln zł - mówił dalej. - Oczywiście nigdy nie byłyby spłacone. Jako przedstawiciel władzy samorządowej nie mogę oszukiwać przedsiębiorców. Robienie wydmuszki z SP ZOZ byłoby nieuczciwością. To zwykłe cwaniactwo, tyle że w majestacie prawa. Nie mogę firmować nieuczciwych działań.

Czytaj: Uczciwość warta 6 mln zł

Polemizując z orzeczeniem sądu, zwracał uwagę, że ochrony zdrowia w powiecie nie należy sprowadzać wyłącznie do prowadzenia szpitala, gdyż to zadanie własne samorządu ma szerszy zakres i obejmuje np. samorządowe programy zdrowotne. - Nie wszystkie powiaty prowadzą szpitale. Czy w związku z tym nie realizują zadań w zakresie ochrony zdrowia? - pytał retorycznie Krakowian.

Ideolodzy nie liczą pieniędzy
Rozumowanie sędziów i prokuratorów budzi wątpliwości wielu samorządowców. Marek Wójcik, ekspert ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich, mówi nam, że zakres zadań samorządów terytorialnych można określać wyłącznie poprzez ustawy i przy zapewnieniu niezbędnych środków na ich realizację.

Przypomina też, że samorządy nie otrzymały szpitali na drodze ustawy, lecz na mocy rozporządzenia ministra zdrowia, który określił, że od 1 stycznia 1999 roku dla SP ZOZ organem założycielskim (jak wtedy mówiono) będzie dany powiat albo województwo. W oparciu o to rozporządzenie jeden samorząd dostawał szpital, drugi nie dostawał.

- Czy w takiej sytuacji można mówić o konstytucyjnej równości w dostępie do świadczeń przez mieszkańców jednostek samorządu terytorialnego? - powątpiewa Wójcik.

W orzecznictwie sądów Marek Wójcik dopatruje się dominacji motywów ideologicznych nad merytorycznymi. Twierdzi, że wiedza sędziów na temat funkcjonowania systemu ochrony zdrowia pozostawia wiele do życzenia, nie są szkoleni w tym zakresie.

Szpital po wsze czasy
- Z tych orzeczeń można wyprowadzić wniosek, że jakiś szpital w danym powiecie ma istnieć po wsze czasy, bo zaprzestanie działalności oznacza złamanie zasady równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej. Przecież to nonsens, gdyż czasami jest tak, że lepiej byłoby, żeby szpital nie istniał - uważa ekspert ZPP i podaje przykład:

- W Polsce jest 6 szpitali, w których rocznie rodzi się poniżej 200 dzieci. Są takie, w których statystycznie rzecz biorąc, przyjmuje się pół porodu dziennie. Jaki sens ma ich funkcjonowanie?

Odnosząc się do argumentu Prokuratury Okręgowej w Krakowie, że co prawda samorządy mogą likwidować publiczne ZOZ-y, ale nie mogą likwidować jedynego istniejącego w powiecie publicznego szpitala i tym samym zrzec się ważnego zadania z zakresu ochrony zdrowia, samorządowcy wskazują, że w myśl przepisów, aby przekształcić placówkę ochrony zdrowia i otrzymać rządowe wsparcie, trzeba ją najpierw zlikwidować. - Co dalej z przekształceniami? - pytają.