Seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz ocenił, że wśród nieleczonych sprawców przestępstw, jakich dopuścił się Mariusz Trynkiewicz, ryzyko recydywy wynosi powyżej 70 proc. Dlatego, jego zdaniem, ustawa o nadzorze nad groźnymi przestępcami była potrzebna.

Prof. Lew-Starowicz wziął udział w czwartkowej (6 lutego) konferencji prasowej Polski Razem w Sejmie. Uczestniczył w niej także były minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, który przekonywał, że ustawa o nadzorze nad groźnymi przestępcami "nie przewiduje karania po raz kolejny, a zastosowanie od dawna istniejącego w polskim prawie narzędzia, jakim jest środek zabezpieczający - przymusowe leczenie".

- Państwo ma obowiązek troszczyć się o prawa przede wszystkim ofiar, potencjalnych ofiar, a nie morderców - oświadczył Gowin. Przyjęta pod koniec minionego roku ustawa daje możliwość leczenia w ośrodku zamkniętym sprawców najgroźniejszych zbrodni już po odbyciu przez nich kar więzienia; daje też możliwość nadzoru bez stosowania izolacji. Nowe przepisy dotyczą m.in. przypadku Mariusza Trynkiewicza, który w 1988 r. zabił czterech chłopców i został skazany na karę śmierci, zamienioną potem na 25 lat więzienia.

Prof. Lew-Starowicz, odnosząc się do przypadku Trynkiewicza, mówił, że "wśród nieleczonych sprawców tego typu przestępstw ryzyko recydywy wynosi powyżej 70 proc. " - Czyli jest ono bardzo wysokie - na 100 sprawców ponad 70 zacznie robić to samo, wśród tych, którzy są leczeni, to ryzyko spada o 2/3 - podkreślił.

Zaznaczył, że "w miarę nowoczesny system terapeutyczny", który obecnie istnieje w Polsce, powstał niedawno i nie objął wcześniej skazanych. - Leczę samych sprawców i to już od wielu lat (...) i wiem, że leczenie u części z nich daje efekty i jest możliwe, leczenie jest pewną szansą, oni powinni mieć dostęp do leczenia - przekonywał.

Tymczasem, jak zwrócił uwagę Lew-Starowicz, Trynkiewicz nie był leczony, dlatego w jego przypadku jest wysokie prawdopodobieństwo powrotu do popełniania przestępstw. Profesor przekonywał, że terapia powoduje, że "wiele osób, które początkowo nie były zainteresowane żadnym leczeniem, zaczynają mieć motywację", a samo leczenie jest wieloletnie.

Zbigniew Lew-Starowicz zauważył, że u naszych sąsiadów - w Czechach, Niemczech - ten problem został już dawno rozwiązany, a groźni przestępcy są odizolowani i poddawani terapii, a co jakiś czas zespół ekspertów ocenia czy można pozwolić im na życie w społeczeństwie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH