PAP/Rynek Zdrowia | 10-02-2015 18:36

Proces ws. zaćmy leczonej w Czechach - zapytanie do Sądu Najwyższego

Sąd Okręgowy w Krakowie postanowił we wtorek zwrócić się z zapytaniem do Sądu Najwyższego, czy w dochodzeniu roszczeń za operację wykonaną za granicą przysługuje droga sądowa osobie, która wstąpiła na nią przed wejściem w życie ustawy o leczeniu transgranicznym.

Fot. Archiwum

Powodem takiej decyzji stał się pierwszy w Polsce proces o zwrot kosztów leczenia zaćmy w czeskiej klinice na podstawie unijnej dyrektywy o leczeniu transgranicznym.

Pacjent poddał się zabiegowi usunięcia zaćmy z jednego oka w czeskiej klinice w grudniu 2013 r. Z wnioskiem o pokrycie kosztów wystąpił do Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, który odmówił, wskazując na brak przepisów wykonawczych do dyrektywy, czyli brak podstaw prawnych do wypłaty pieniędzy za leczenie za granicą.

Wtedy emeryt złożył w sądzie pozew cywilny przeciwko NFZ o zapłatę za leczenie za granicą. W czerwcu 2014 r. krakowski sąd rejonowy uznał, że unijna dyrektywa transgraniczna ma bezpośrednie zastosowanie w odniesieniu do zabiegów leczniczych wykonanych na rzecz obywateli polskich na terenie innego państwa członkowskiego UE. Zasądził pacjentowi zwrot całości poniesionych za granicą kosztów leczenia wraz z poniesionymi kosztami postępowania sądowego oraz odsetkami, łącznie ok. 4 tys. zł.

Z apelacją od tego wyroku wystąpił Małopolski OW NFZ. Jednym z argumentów, na który się powoływał, była niedopuszczalność drogi sądowej.

Tymczasem w listopadzie 2014 r. weszła w Polsce w życie tzw. ustawa o leczeniu transgranicznym, która dostosowuje polskie prawo do przepisów dyrektywy transgranicznej.

Pod koniec stycznia rozpatrujący apelację sąd okręgowy odroczył ogłoszenie wyroku w tym procesie do wtorku. We wtorek wznowił jednak przewód sądowy i postanowił zwrócić się do Sądu Najwyższego z zapytaniem prawnym. Dotyczy ono tego, "czy przysługuje droga sądowa do dochodzenia roszczeń o zwrot kosztów za zabiegi medyczne wykonane poza granicami kraju osobie, która wytoczyła powództwo w związku ze skorzystaniem z tych świadczeń przed wejściem w życie ustawy o leczeniu transgranicznym, a po upływie czasu do implementacji dyrektywy unijnej".

- Nie można zaprzeczyć, że powództwo dotyczy zapłaty, czyli żądania cywilnego, i w chwili jego wnoszenia brak było w polskim systemie prawnym przepisów regulujących finansowanie świadczeń transgranicznych, które powinny się tam znajdować w związku z obowiązkiem implementacji dyrektywy PE - stwierdził sąd w uzasadnieniu postanowienia.

Wskazał, że brak tych przepisów "powodował automatycznie brak procedur do dochodzenia tych roszczeń". - Z tego powodu należałoby przyjąć domniemanie istnienia drogi sądowej - uznał sąd wskazując, że taki stan prawny istniał w chwili orzekania w tym procesie przez sąd pierwszej instancji.

Sąd podkreślił jednak, że w chwili kiedy sprawa trafiła do sądu okręgowego, od 15 listopada 2014 r. weszła w życie ustawa wdrażająca dyrektywę transgraniczną i według tej ustawy do rozstrzygania tego typu roszczeń przewidziana jest procedura administracyjna. - Jest to jednoznaczne z tym, że obecnie droga sądowa jest niedopuszczalna - podkreślił sąd.

- Sąd podjął wątpliwość, czy niedopuszczalność tej drogi odnosi się również do spraw wytoczonych przez osoby, które skorzystały ze świadczeń transgranicznych przed wejściem w życie ustawy, zakończyły leczenie i wystąpiły o refundację. Dlatego postanowił zwrócić się z zapytaniem do Sądu Najwyższego - wyjaśnił sąd.

Do czasu uzyskania odpowiedzi z Sądu Najwyższego proces został odroczony. Jak poinformowała reprezentująca pacjenta radca prawny Justyna Prus, wniosek dotyczący późniejszej operacji drugiego oka pacjenta został złożony do NFZ. Radca prawny Małopolskiego OW NFZ Tomasz Skalski poinformował PAP, że do NFZ w Krakowie wpłynęło już kilka takich wniosków.