Proces przeciw szpitalowi za odmowę aborcji: małżeństwo chce 1,2 mln zł zadośćuczynienia W pozwie wobec szpitala powódka żąda 900 tys. zł zadośćuczynienia, a jej mąż - 300 tys. zł. FOT. PTWP

Jest szansa na ugodę w procesie cywilnym, wytoczonym stołecznemu Szpitalowi im. Św. Rodziny za głośną odmowę legalnej aborcji w 2014 r. Kobieta, której aborcji odmówił ówczesny dyrektor placówki prof. Bogdan Chazan, chce wraz z mężem ponad miliona zł zadośćuczynienia.

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie, który zaczął we wtorek  (28 lutego) badać ten pozew, pełnomocnicy stron zapowiedzieli negocjacje ugodowe. Sąd dał im na to dwa tygodnie (z możliwością przedłużenia), po czym mają zawiadomić o ich wyniku.

Przed tym samym sądem tego dnia zaczął się też odrębny proces, jaki szpitalowi i jego ubezpieczycielowi wytoczył Rzecznik Praw Pacjenta (RzPP), wnosząc o zapłatę na rzecz kobiety 100 tys. zł zadośćuczynienia. RzPP oraz powodowie chcieli połączenia obu tych spraw do wspólnego rozstrzygnięcia, czemu szpital był przeciwny. Sąd odmówił połączenia spraw, choć zapowiedział, że czynności dowodowe byłyby wykonywane jednorazowo, by ich nie dublować (chodzi np. o przesłuchania świadków, opinie biegłych).

Kobieta zgłosiła się w 22. tygodniu ciąży z ciężkim uszkodzeniem płodu. Chazan, mimo przesłanek medycznych w postaci wad płodu, odmówił aborcji, powołując się na klauzulę sumienia. Nie wskazał też kobiecie, choć zobowiązywały go do tego przepisy, innego lekarza lub placówki, gdzie zabieg można wykonać. Wkrótce potem urodziła ona dziecko, które zmarło niedługo po porodzie. W wyniku decyzji prezydent Warszawy Chazan został wtedy odwołany z funkcji dyrektora szpitala. Sprawa wywołała duże poruszenie w opinii publicznej i przeciwstawne oceny - w zależności od światopoglądu komentujących.

W pozwie wobec szpitala powódka żąda 900 tys. zł zadośćuczynienia, a jej mąż - 300 tys. zł. - Szpital jest jednostką, gdzie pracował prof. Chazan i ponosi odpowiedzialność za swych pracowników - powiedział pełnomocnik powodów mec. Piotr Jankowski, pytany, dlaczego nie został pozwany sam Chazan. Szpital - który nie uznaje tego roszczenia - wnosi, by sąd wezwał profesora do sprawy jako jednego z pozwanych, razem z lekarzem prowadzącym ciążę i ubezpieczycielem szpitala.

Sąd zapytał strony o możliwość ugody. - Możemy o tym rozmawiać; jesteśmy otwarci - odparła reprezentująca szpital radca prawny Dorota Duchnowska. Zastrzegła, że może rozmawiać o zadośćuczynieniu na poziomie, jaki wskazał w swym pozwie RzPP, a nie jakiego żądają powodowie. Mąż kobiety potwierdził co do zasady "wolę rozmów". Pełnomocnicy wymienili się wizytówkami. Sąd odroczył tę sprawę bezterminowo.

Wcześniej tego dnia SO w tym samym składzie zaczął też badać pozew Rzecznika Praw Pacjenta. Złożony on został zgodnie z ustawą o RzPP, która pozwala mu wszczynać takie postępowania o naruszenia praw pacjenta. W razie zawinionego naruszenia, sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za krzywdę.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH