Nie zakończył się proces dr Ilony Rosiek-Koniecznej, przez media nazwanej Janosikową, która wypisywała fałszywe recepty dla biednych i bezdomnych. Prokurator i obrona złożyli jeszcze nowe wnioski dowodowe. Sąd ma m.in. zapoznać się z materiałami prasowymi na temat działalności lekarki.

Przed sądem zeznawali m.in. lekarze. Ratować chorego, czy dbać o finanse Narodowego Funduszu Zdrowia? - To nieetyczne ze strony państwa polskiego stawianie lekarzy przed takim dylematem, a muszą go ciągle rozstrzygać - zeznał przed sądem dr Jerzy Friediger, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie. I zdecydowanie dodał: lekarz ma przede wszystkim dbać o życie i zdrowie chorego.

Dr Friediger był świadkiem na dobiegającym końca sądowym procesie dr Ilony Rosiek-Koniecznej, która odpowiada za wypisanie w latach 1998-99 dwóch tysięcy fałszywych recept rzekomo na leki dla członków rodziny, a faktycznie by leczyć biednych i bezdomnych. NFZ poniósł z tego powodu szkodę 100 tys. zł. Kobiecie grozi za to do 8 lat więzienia. Lekarka nie przyznaje się do winy.

Friediger nie krył, że już w 1998 r. dotarły do niego informacje o działalności oskarżonej na rzecz bezdomnych. - W związku z tym nie było jednak przeciwko niej prowadzone żadne postępowanie dyscyplinarne w ORL, bo i wtedy i teraz wielu lekarzy nie wie, co robić z bezdomnymi - mówił.
Zauważył, że lekarze stale stawiani są przed wyborem, czy leczyć bezdomnego i narazić na zarzut ze strony NFZ, który tego nie finansuje, czy nie leczyć, co powoduje konflikt sumienia.

- Nie ma wątpliwości, że ważniejsze jest jednak to drugie dobro, czyli ludzkie życie. Jednak co innego doraźna pomoc, a co innego objęcie kogoś stałym leczeniem, a tak raczej postępowała oskarżona - zeznał dr Friediger.

- Bo dla mnie ważniejsza była profilaktyka, by ktoś nie trafił do szpitala - wtrąciła się dr Rosiek. Szef ORL zgodził się z jej argumentacją. - To faktycznie lepsze z punktu widzenia pacjenta i ekonomiki. Bo tańsze jest leczenie we wstępnym stadium choroby - potwierdził.

Dr Rosiek-Konieczną po raz pierwszy przedstawiła, przed rokiem, „Gazeta Wyborcza”, nazywając ją Janosikową.

W 1999 r. w Krakowie przeprowadzono kontrole prywatnych gabinetów lekarskich. Doktor miała taki, na zapleczu w jednej z nowohuckich aptek. Wówczas wyszło na jaw, że przyjmowała rzesze kombatantów. Potem okazało się, że to nie byli weterani...

Niedawno dr Ilona Rosiek-Konieczne tak mówiła Rynkowi Zdrowia: - Teraz wiem, że nie powinnam tak postępować. To wszystko jednak wychodziło z głębokiego współczucia ludziom pokrzywdzonym przez los. Nie tylko recepty wypisywałam tym biednym. Wielu z nich przychodziło do mnie do domu. Umyć się, zjeść coś, porozmawiać. Teraz uważam, że sytuacja, w której się znalazłam, to klasyczny pojedynek sumienia i prawa. Prawo wtedy przegrało.

- Czy oszukałam, wyłudziłam i tak dalej? Wielu, wielu z tych ludzi, którym wpisałam te recepty bez tych lekarstw popadłoby w kolejne choroby. Wówczas trzeba byłoby za ich leczenie zapłacić znacznie więcej niż warte były leki, które przepisywałam... Nikt mi wówczas nie powiedział; robisz źle, przestań! Mówili odwrotnie... Chciałam dobrze, wyszło źle.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH