Problem dopalaczy nie znika

Pacjenci, którzy trafiają na szpitalne oddziały ratunkowe z objawami zatrucia dopalaczami, np. "dodatkiem do piasku o kolorze błękitu" lub "rozpałką do pieca o zapachu mięty", są najczęściej pobudzeni, zwykle agresywni, trudno z nimi nawiązać kontakt.



Większość przypadków z jakimi spotykają się lekarze, to jednorazowe wybryki. Informacje o pacjentach zatrutych tzw. "substancjami zastępczymi" ze szpitala otrzymuje sanepid.

- Przedział wiekowy jest różny. Od nastolatków po osoby przed "czterdziestką" - mówi Ewa Kamińska, zastępca dyrektora Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Grudziądzu. 



W sumie grudziądzki sanepid kilkakrotnie nakazał punktom, w których potwierdziło się, że wprowadzały do obrotu dopalacze, zaprzestania działalności. Inspektorzy z mocy ustawy za każdym razem nakładają też kary pieniężne na sklepy. Łączna kwota urosła do 740 tysięcy zł.



Jednak i to nie jest skuteczną przestrogą dla handlujących trucizną. Tylko znikoma część tej sumy została uregulowana i to dopiero po oddaniu sprawy do komornika. Problem w tym, że w miejsce zamkniętego punktu, po niedługim czasie otwiera się nowy, tylko pod inną nazwą.

Więcej: http://www.pomorska.pl/

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH