Poznań: szpital zawinił, ale i tak każda pomoc dla poszkodowanego wymaga wyroku sądu

Poznański szpital uznaje swoją odpowiedzialność za błąd lekarza popełniony podczas operacji migdałków u dziecka. Jednak za każdym razem, gdy poszkodowany chłopiec potrzebuje nowego wózka lub podnośnika, lecznica odsyła rodziców do sądu.

Po operacji w maju 2004 r. w Specjalistycznym Zespole Opieki nad Matką i Dzieckiem im. Krysiewicza, dziecko (wówczas czteroletnie) - na skutek niedotlenienia mózgu - nie mówi, nie chodzi, nie kontroluje potrzeb fizjologicznych. Zawiniła anestezjolog Mirosława K., którą sąd skazał na więzienie w zawieszeniu i kilkuletni zakaz wykonywania zawodu - przypomina Gazeta Wyborcza.

Rodzice wywalczyli od szpitala odszkodowanie za błąd w sztuce lekarskiej: cztery lata temu sąd przyznał im 750 tys. zł oraz 4,8 tys. zł miesięcznej renty. Pojawiają się jednak nowe problemy. Przed ponad rokiem trzeba było przebudować łazienkę i zamontować podnośnik. Zdaniem rodziców płacić powinien szpital, bo już w sprawie o odszkodowanie sąd potwierdził jego odpowiedzialność za kalectwo chłopca. Szpital uważa jednak, że zasądzone 750 tys. powinno wystarczyć.

Rodzice poszli do sądu. Szpital musiał nie tylko zwrócić 35 tys. zł, ale też pokryć koszty procesu. Nie zmieniło to jednak jego polityki. Kilka dni temu w poznańskim sądzie zaczął się kolejny proces - tym razem o zwrot 6,5 tys. zł wydanych na nowy wózek.

Jacek Profaska, dyrektor szpitala im. Krysiewicza, twierdzi, że obowiązuje go dyscyplina finansów publicznych i bez wyroku nie może dać rodzicom ani złotówki.

Więcej: www.gazeta.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH