Wysocy rangą urzędnicy z Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego korzystają z tanich mieszkań służbowych w centrum Poznania, a pielęgniarkom kazano się wyprowadzić.

Dostały wypowiedzenia umów najmu. Większość opuściła mieszkania. Część wyjechała z Poznania, bo nie stać ich było na wynajęcie stancji czy pokoju.

Kłopoty pielęgniarek zaczęły się na przełomie 2007 i 2008 roku. Nieruchomości znajdowały się w trwałym zarządzie WUW, ale uznano, że nie ma potrzeby dalszego utrzymywania budynków, ponieważ celem statutowym urzędu nie jest zapewnienie mieszkań pracownikom urzędu czy pielęgniarkom, a utrzymanie obiektów kumuluje koszty.

Niebawem MSWiA – właściciel budynku, podjęło decyzję o wygaśnięciu trwałego zarządu WUW nad budynkami. Wygaśnięcie trwałego zarządu było równoznaczne z wypowiedzeniem umów najmu. Na tej podstawie z hotelu pracowniczego musiały wyprowadzić się pielęgniarki. Lokale mieli także opuścić urzędnicy, ale nie opuścili.

Jak pisze gazeta Polska Głos Wielkopolski przed ponad rokiem wprowadzono duże zmiany kadrowe w Urzędzie Wojewódzkim i przyjęto nową opcję. Pielęgniarki napisały w swojej sprawie list do Bogumiły Stanckiej, nowego dyrektora generalnego UW. Pielęgniarki prosiły ją o przedłużenie umów najmu. W liście skarżyły się, że ich niskie uposażenia nie pozwalają na najem lokali od prywatnych osób. „Skromne pokoje, w których większość przeprowadziła remonty, traktujemy jako nasze maleńkie lokum, miejsce, gdzie odpoczywamy po ciężkiej i wyczerpującej pracy” – pisały w liście.

Nowa dyrektor generalna ustosunkowała się do pisma sióstr po półtora miesiąca. Nie poinformowała ich o interpretacji prawnej, która była na korzyść lokatorów. – W sprawie dalszego korzystania z zajmowanych lokali, poinformowałam pisemnie pielęgniarki, iż organem właściwym w tej sprawie pozostaje prezydent miasta Poznania. Sama zresztą zwróciłam się do prezydenta o wyjaśnienie sprawy mojego lokalu – broni się dyrektor Stanecka.

Rzeczywiście, Stanecka napisała list do prezydenta Grobelnego. Jego współautorami byli jeszcze dwaj inni wysocy urzędnicy. Prosili prezydenta o umożliwienie im dalszego wynajmowania pomieszczeń. Bogumiła Stanecka i jej dwaj koledzy z pracy poinformowali także, że są zainteresowani wykupem służbowych mieszkań - podaje gazeta.

Nieruchomość miał przejąć magistrat. Tam miał znaleźć lokum rozbudowywany ośrodek profilaktyki nowotworów. Prezydent Poznania nie mógł podjąć interwencji ani w przypadku urzędników, ani pielęgniarek. Formalnie nie przejął bowiem nieruchomości przy Kazimierza Wielkiego.

Urzędnicy prezydenta twierdzą, że decyzja wydana przez MSWiA, dotycząca przekazania budynku jest nieprecyzyjna. – Wiemy, że mamy coś przejąć, ale w decyzji nie określono dokładnie, o jakie pomieszczenia chodzi. O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy sąd – mówi Rafał Łopka z biura prasowego magistratu.

Tyle, że pielęgniarki straciły już lokum i nic nie wskazuje na to, żeby miały szansę powrotu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH