PAP/Rynek Zdrowia | 11-05-2017 12:23

Poznań: 24 maja zapadnie wyrok dot. ginekologów oskarżonych ws. śmierci pacjentki

24 maja Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyda wyrok w procesie dwóch ginekologów oskarżonych ws. śmierci pacjentki i jej nienarodzonych dzieci. W styczniu br. sąd I instancji uniewinnił lekarzy podkreślając, że nie dopuścili się oni żadnych uchybień.

W styczniu br. sąd I instancji uniewinnił lekarzy podkreślając, że nie dopuścili się oni żadnych uchybień Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Według aktu oskarżenia, lekarze mieli narazić kobietę w ciąży bliźniaczej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez zaniechanie przeprowadzenia badań USG i nieprawidłową ocenę stanu zdrowia pacjentki. W ten sposób nieumyślnie spowodowali śmierć kobiety i jej nienarodzonych dzieci.

W czwartek (11 maja) poznański sąd apelacyjny zapowiedział, że wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony 24 maja. W styczniu tego roku sąd okręgowy uniewinnił lekarzy: ordynatora oddziału ginekologicznego prof. Krzysztofa D. oraz starszego lekarza dyżurnego tego szpitala Arkadiusza B. Sędzia Jacek Bytner mówił wówczas: "ten przypadek jest przypadkiem szczególnym, nietuzinkowym. Po raz pierwszy podpisuję się pod wyrokiem uniewinniającym z pełnym przekonaniem, że argumenty merytoryczne prowadzą do takiej konkluzji, że lekarze, którzy w tej sprawie zostali oskarżeni nie są osobami odpowiedzialnymi nie tylko za śmierć pacjentki, ale również za narażenie jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia".

Apelację od tego orzeczenia wniosła oskarżycielka posiłkowa oraz prokuratura, domagając się skierowania prawy do ponownego rozpatrzenia przez sąd niższej instancji.

Obrońca prof. Krzysztofa D. adw. Krzysztof Urbańczak powiedział PAP , że każdy ma prawo nie zgodzić się z wyrokiem sądu i poszukiwać w swojej ocenie sprawiedliwego wyroku w wyższej instancji. - Nie byliśmy zaskoczeni apelacją, ponieważ już po ogłoszeniu poprzedniego wyroku słyszeliśmy wypowiedź mamy zmarłej pacjentki, która bardzo emocjonalnie wypowiedziała się co do tego, że będzie poszukiwać winnych śmierci jej córki - mówił.

- To był już kolejny wyrok uniewinniający w tej sprawie, która zupełnie bezzasadnie, emocjonalnie zaangażowała także naszego klienta - wysokiej klasy profesora, specjalistę w kraju i za granicą. Odcisnęła piętno na jego życiu prywatnym i położyła się jakimś cieniem na jego życiu zawodowym. Nasz klient nigdy nie powinien stanąć przed sądem - dodał Urbańczak. Podkreślił również, że liczy, iż sąd apelacyjny utrzyma w mocy wyrok uniewinniający.

W trakcie procesu obrońcy lekarzy podkreślali m.in., że przyczyną zgonu Karoliny M. nie były błędy w sztuce lekarskiej, a niezwykle rzadkie schorzenie genetyczne, którego rozpoznanie w Polsce w 2006 r. nie było możliwe - a tym bardziej nie było możliwe w tak krótkim czasie, w jakim pokrzywdzona przebywała w szpitalu w Poznaniu.

Proces, który toczył się przez poznańskim sądem był kolejną odsłoną tej sprawy. W 2012 r. sąd skazał ordynatora na 8 miesięcy więzienia, a Arkadiusza B. na rok więzienia; wykonanie obu kar sąd zawiesił. Wyrok został zaskarżony, sąd apelacyjny nakazał sądowi I instancji ponownie rozpatrzyć sprawę krytykując złożoną w sprawie opinię biegłych.

W październiku 2014 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił lekarzy orzekając, że lekarze nie dopuścili się uchybień, zaś pacjentka zmarła, bo cierpiała na bardzo rzadką chorobę genetyczną. Sąd apelacyjny utrzymał wyrok uniewinniający, ale uchylił go w wyniku kasacji oskarżenia Sąd Najwyższy, kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia.

W listopadzie 2006 r. spodziewająca się bliźniąt 20-letnia Karolina M. trafiła do powiatowego szpitala w Słupcy (Wielkopolskie) z poważną chorobą. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia została przewieziona do poznańskiej kliniki ginekologiczno-położniczej, gdzie - zdaniem prokuratora - nie wykonano jej specjalistycznych badań, które mogły wykryć zagrożenie zdrowia jej i nienarodzonych dzieci.

Podczas pobytu w szpitalu obumarł pierwszy z płodów. Lekarze stwierdzili, że martwy płód nie zagraża życiu drugiego dziecka oraz matki i nie wykonali zabiegu cesarskiego cięcia. Po obumarciu drugiego płodu, kiedy stan zdrowia kobiety znacznie się pogorszył i konieczna była jej reanimacja, wykonano zabieg wydobycia płodów. Kobiety nie udało się uratować.