Pomorskie: ruszył proces lekarki oskarżonej w związku ze śmiercią 5-latka Pomorskie: ruszył proces lekarki oskarżonej w związku ze śmiercią 5-latka. FOT. PTWP

Przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył w czwartek (22 lutego) proces miejscowej lekarki, którą prokuratura oskarżyła o to, że w kwietniu 2015 r. nie przyjęła do szpitala 5-letniego chłopca, by wykonać u niego szczegółowe badania. Kilka dni później dziecko zmarło.

Zgodnie z decyzją sędzi Katarzyny Macińskiej, proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. O wyłączenie jawności wnioskowali w czwartek, na pierwszym posiedzeniu w tej sprawie, obrońca lekarki Ewy Ch. oraz pełnomocnik rodziców zmarłego chłopca. Prokurator Ewa Burdzińska nie miała nic przeciwko obecności mediów na sali rozpraw poza momentami, kiedy zeznania będą dotyczyły szczegółów z prywatnego życia pokrzywdzonej rodziny.

Wyłączenie jawności sędzia uzasadniła "ważnym interesem prywatnym pokrzywdzonych". - Przedmiotem postępowania będą szczegóły dotyczące ich życia prywatnego, to jest leczenia i śmierci ich dziecka - zaznaczyła sędzia Macińska.

Na czwartek - pierwszy dzień procesu - sąd zaplanował m.in. przesłuchanie rodziców oraz innych świadków, w tym członków rodziny zmarłego chłopca i pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego kartuskiego szpitala.

W końcu listopada ub.r. Prokuratura Regionalna w Gdańsku oskarżyła lekarkę Ewę Ch. o to, że naraziła 5-letnie dziecko "na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu". Za popełnienie takiego czynu grozi kara do pięciu lat więzienia.

Sprawa dotyczy zdarzeń, które rozegrały się w kwietniu 2015 roku. Pięcioletni Kacper, który wraz z rodzicami mieszkał w podkartuskim Miechucinie, zachorował na zapalenie oskrzeli. Mimo leczenia stan dziecka pogarszał się. Po wizycie w przychodni rodzice otrzymali skierowanie do kartuskiego szpitala. Na tamtejszym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym chłopiec został zbadany przez Ewę Ch. Lekarka stwierdziła u dziecka zapalenie gardła, uznała jednak, że dziecko nie wymaga hospitalizacji.

Rodzice z dzieckiem wrócili do domu. Kolejnego dnia stan chłopca się pogorszył - dziecko straciło przytomność. Wezwani na miejsce ratownicy medyczni reanimowali chłopca. Udało im się przywrócić akcję serca. Dziecko, w ciężkim stanie, trafiło do szpitala w Gdańsku, gdzie - mimo przeprowadzonej operacji - zmarło.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku oskarżyła lekarkę o to, że pełniąc dyżur pediatryczny w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, zaniechała przyjęcia pięciolatka do szpitala, pomimo występowania u chłopca objawów zaburzeń w układzie krążenia, co - zdaniem prokuratorów - było wskazaniem do "pogłębionej diagnostyki szpitalnej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH