Pomorskie: WOPR alarmuje, że brakuje ratowników wodnych - i wini ustawę W Pomorskiem także brakuje ratowników WOPR Fot. WOPR (zdjęcie ilustracyjne)

Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe Województwa Pomorskiego alarmuje, że blisko połowę z 400 potrzebnych w sezonie letnim ratowników wodnych trzeba będzie "ściągnąć z innych rejonów Polski". Wskazuje, że problemy kadrowe generują zbyt restrykcyjne przepisy, narzucające dodatkowe uprawnienia.

Ratownicy będą musieli pojawić się m.in. w Gdyni, Sopocie, Gdańsku, Słupsku, na Mierzei Wiślanej, we Władysławowie, na Półwyspie Helskim, w Rewie. Dużo osób będzie pracować także na śródlądziu - informuje Dziennik Bałtycki.

Marek Koperski, prezes pomorskiego WOPR, twierdzi, że coraz trudniej namówić młodzież do zdobycia wszystkich kwalifikacji ratownika, które od 2011 r. narzuca ustawa. Określa jej zapisy jako "chore, mające wiele mankamentów".

Zgodnie z Ustawą z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych, ratownicy muszą mieć dodatkowe uprawnienia, a kursy pozwalające je zdobyć kosztują sporo.

Sam kurs ratownika wodnego to wydatek rzędu 800 zł. Kolejne 550 zł trzeba zapłacić za kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy przedmedycznej, potem są wydatki na dodatkowe uprawnienia.

Koperski dodaje, że kiedyś do WOPR byli przyjmowani kandydaci już w wieku 11-12 lat, co pozwalało na stopniowe szkolenie. Dzisiaj ustawa wymaga, by każdy kto współpracuje w WOPR był pełnoletni. To utrudnia zbudowanie kadr.

Więcej: dziennikbaltycki.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH