Podlaskie: uniewinniono lekarza oskarżonego o łapówki

Sąd Okręgowy w Białymstoku prawomocnie uniewinnił w poniedziałek (19 maja) emerytowanego obecnie lekarza, oskarżonego o przyjęcie kilkanaście lat temu łapówek od pacjentów. Utrzymał tym samym wyrok sądu pierwszej instancji.

Chodzi o sprawę znanego w mieście lekarza Stanisława G., w przeszłości kierownika kliniki chirurgii naczyń i transplantacji Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. 

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie oskarżyła go, że w latach 1997-2000, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjął czterokrotnie pieniądze od pacjentów lub ich rodzin, czyli o tzw. płatną protekcję. Miały to być kwoty od 350 zł do 3,5 tys. zł. Lekarz miał żądać pieniędzy od pacjentów i ich rodzin za przyjmowanie lub szybsze leczenie w szpitalu. 

Lekarz do zarzutów nie przyznał się. Wyjaśniał, że jeśli na oddziale były brane od pacjentów pieniądze, to wyłącznie na leczenie nowatorskimi lekami, które nie były wówczas refundowane i za które pacjenci, którzy zgadzali się na taką terapię, musieli zapłacić sami. 

Pod koniec 2011 roku Sąd Rejonowy w Białymstoku lekarza uniewinnił po raz pierwszy, ale po apelacji prokuratury białostocki sąd okręgowy wyrok uchylił i sprawę cofnął do ponownego rozpoznania. W ponownym procesie sąd pierwszej instancji znowu lekarza uniewinnił, a w poniedziałek sąd okręgowy wyrok ten utrzymał, oddalając ponowną apelację prokuratury. 

Uzasadniając wyrok sędzia Marzanna Chojnowska przypomniała, że cała sprawa rozpoczęła się od listu, który Stanisław G. otrzymał w lutym 2009 roku, z żądaniem zapłaty na wskazane konto 15 tys. zł. Miała to być suma łapówek (z odsetkami), które miał rzekomo przyjąć w trakcie pracy na stanowisku ordynatora. Gdyby nie zapłacił, autor listu groził zawiadomieniem policji, prokuratury czy CBA. 

Lekarz od razu sam zawiadomił prokuraturę (sprawa w tym wątku zakończyła się prawomocnym skazaniem szantażysty), ale ta równolegle prowadziła śledztwo, w którym oskarżyła Stanisława G. o kilkukrotne przyjęcie łapówek. 

W długim procesie zarzuty nie potwierdziły się jednak. - Żeby kogoś skazać, winę należy udowodnić - mówiła sędzia Chojnowska. Dodała, że w ocenie sądu odwoławczego materiał dowodowy nie wskazuje na to, że można było "w sposób pewny, niepowtarzalny i zgodny ze wszystkimi zasadami, którymi powinien kierować się sąd", uznać oskarżonego za winnego.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH