Podlaskie: proces ws. prowokacji wobec kardiochirurga zbliża się do końca

Z powodu nieobecności ostatniego świadka, do połowy czerwca został przerwany w czwartek (10 maja) proces, dotyczący przygotowania policyjnej prowokacji wobec kardiochirurga Tomasza Hirnle. Jeśli nie będzie nowych wniosków dowodowych, planowane są wówczas mowy końcowe.

Proces dotyczy m.in. bezpodstawnego wykorzystania instytucji kontrolowanego wręczenia 5 tys. zł łapówki lekarzowi Tomaszowi Hirnle. Oskarżeni, to lekarz uważany za inspiratora tej prowokacji i trzech policjantów, zajmujących się zwalczaniem korupcji.

Tomasz Hirnle został w czerwcu 2005 r. zatrzymany i aresztowany na kilka tygodni. Po długim procesie prawomocnie go uniewinniono. Sąd uznał bowiem, że nie mając żadnych wiarygodnych informacji, iż przyjmuje on łapówki, nie można było w sposób legalny przeprowadzić takiej akcji.

Proces dotyczący okoliczności przygotowania tej prowokacji trwa dwa lata. Oskarżony lekarz, w przeszłości podwładny Tomasza Hirnle, i trzej policjanci, nie przyznają się do stawianych im zarzutów.

Oskarżony lekarz złożył w czwartek (10 maja) wniosek o dowód z akt podręcznych Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie (ona oskarża w tej sprawie) oraz materiałów Prokuratury Krajowej, która nadzorowała śledztwo.

Jak mówił jego obrońca, są bowiem "pewne wątpliwości", co do bezstronności krakowskiej prokuratury a także niejasne jest - w ich ocenie - dlaczego właśnie ta prokuratura śledztwo prowadziła.

Sąd wniosek jednak oddalił, oceniając, że dotyczy okoliczności, które nie mają znaczenia dla sprawy a ponadto, iż wniosek zmierza do przedłużenia postępowania przed sądem tuż przed jego zamknięciem.

W związku z prowokacją wobec Tomasza Hirnle, wcześniej dwie kobiety (jedna z nich odegrała w prowokacji rolę córki pacjenta i zostawiła w gabinecie lekarza kopertę z pieniędzmi) dobrowolnie poddały się karze. Sprawa mężczyzny, który odegrał w prowokacji rolę pacjenta, została wyłączona do odrębnego postępowania.

Po uniewinnieniu, Tomasz Hirnle domagał się od Skarbu Państwa około 500 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia za pobyt w areszcie. Jesienią 2011 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku zasądził mu w sumie 90 tys. zł. Trwa drugi proces w tej sprawie, bo częściowo wyrok został uchylony.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH