Podlaskie: proces w sprawie policyjnej prowokacji wobec lekarza

Pod koniec maja możliwe jest zakończenie przed Sądem Rejonowym w Białymstoku procesu dotyczącego przygotowania policyjnej prowokacji wobec kardiochirurga Tomasza Hirnle - zapowiedział sąd, który w czwartek (5 kwietnia) kontynuował przesłuchania świadków.

Proces dotyczy m.in. bezpodstawnego wykorzystania instytucji kontrolowanego wręczenia 5 tys. zł łapówki lekarzowi. Akcję przeprowadzono w czerwcu 2005 roku. Oskarżeni to lekarz uważany za inspiratora prowokacji i trzech policjantów, zajmujących się zwalczaniem korupcji.

Tomasz Hirnle, wobec którego dokonano prowokacji, został zatrzymany i aresztowany na kilka tygodni; po długim procesie prawomocnie go uniewinniono. Sąd uznał bowiem, że nie mając żadnych wiarygodnych informacji, że lekarz przyjmuje łapówki, nie można było w sposób legalny przeprowadzić takiej akcji.

W czwartek sąd m.in. ponownie przesłuchiwał dziennikarza - autora telewizyjnego reportażu śledczego, w którym ujawniono kulisy akcji, pokazując intrygę jednego lekarza wobec drugiego. Autor reportażu zawiadomił potem Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie i to ona oskarżyła lekarza, policjantów i trzy osoby biorące udział w prowokacji.

Pytania do dziennikarza dotyczyły przede wszystkim tego, czy i w jaki sposób inspirował on osoby, które ujawniły kulisy akcji, a potem były świadkami w śledztwie. Chodziło np. o to, czy przygotowywał on pytania do rozmów z policjantami, które były nagrywane i potem wykorzystywane w reportażu, a następnie w śledztwie.

Dziennikarz kilka razy powtarzał, że celem nadrzędnym było dotarcie do prawdy i weryfikowanie informacji, które miał od tych osób. Przyznał, że np. instruował kobietę, jak ma przeprowadzić telefoniczną rozmowę z policjantem, ale zastrzegł, że robił to jedynie "pod kątem realizacji telewizyjnej", czyli tego, jak rozmowa ma przebiegać.

Obrońcy dopytywali, czy takie zabiegi mogły wpłynąć na swobodę wypowiedzi osób, które potem w śledztwie były świadkami przeciwko ich klientom. - Nie sądzę, by mój sposób instruowania odbiegał od normy dziennikarskiej - dodał świadek.

Oskarżeni policjanci mieli zastrzeżenia do sposobu zbierania materiałów przez autora reportażu. W ocenie jednego z nich weryfikacja przez dziennikarza informacji od osób, które zgodziły się ujawnić kulisy akcji, nie była rzetelna, a chodziło o potwierdzenie tezy, że "funkcjonariusze wiedzieli, o co chodzi w tej sprawie".

W oświadczeniu na zakończenie rozprawy mówił też, że kontrola Komendy Głównej Policji nie wykazała "żadnych uchybień", jeśli chodzi o działania policjantów przy prowokacji wobec kardiochirurga.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH