Podlaskie: pierwsze kary za nieudzielenie pomocy 13-miesięcznemu Bolkowi

Podlaski Oddział Wojewódzki NFZ, jako pierwszy nałożył kary na świadczeniodawców, którzy w grudniu 2012 roku nie udzielili we właściwy sposób pomocy medycznej 13-miesięcznemu Bolkowi choremu na białaczkę. Szpital ma zapłacić blisko 87 tys. zł, a lekarz prowadzący dziecko niecałe 9 tys. zł.

Jak poinformował portal rynekzdrowia.pl, rzecznik prasowy Podlaskiego OW NFZ, Adam Dębski w związku ze śmiercią 13-miesięcznego chłopca w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, OW Funduszu przeprowadził kontrolę prawidłowości realizacji umów przez podmioty, które udzielały świadczeń w ostatnich dniach życia pacjenta. Czynności kontrolne miały miejsce krótko po śmierci chłopca, obecnie trwa procedura odwoławcza.

- Na podstawie ustaleń kontrolnych Podlaski Oddział NFZ negatywnie ocenił realizację umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego. W związku z ujawnionymi przez kontrolę nieprawidłowościami, na podstawie zapisów ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, na szpital została nałożona kara w wysokości 86 833,50 zł, w tym: za nieuzasadnioną odmowę udzielenia świadczeń (§ 30 ust. 1 pkt. 1 lit. d) oraz za prowadzenie dokumentacji, w tym dokumentacji medycznej, w sposób rażąco naruszający przepisy prawa (§ 30 ust. 1 pkt. 3 lit. a) - wyjaśnia Dębski.

I dodaje: - Równolegle prowadzona była kontrola w gabinecie lekarza rodzinnego, który obejmował opieką pacjenta. Ujawniła ona nieprawidłowości w udzielaniu świadczeń, w szczególności brak należytej staranności w działaniu związanej z brakiem skierowania pacjenta na podstawowe badania laboratoryjne (m.in. hematologiczne, biochemiczne) podczas pierwszej wizyty w przychodni. Skierowanie na badania zostało wystawione dopiero 21 listopada 2012 r. W związku z tym nałożona została kara w wysokości 8 662,15 zł.

Obaj świadczeniodawcy złożył przysługujące im zażalenie do prezesa NFZ. Jednocześnie rzecznik Funduszu podkreślił, że wysokość kar uzależniona była od wysokości kontraktu obu podmiotów.

Ojciec dziecka, nie kryje wzruszenia. W jego ocenie Fundusz, to pierwsza instytucja, która po śmierci jego synka nazwała rzeczy po imieniu.

Przypomnijmy. Cała sprawa zaczęła się 18 listopada 2013 r. Rodzice 13-miesięcznego Bolka zauważyli, że ich syn nie czuje się dobrze, dlatego zaraz następnego dnia zabrali dziecko do przychodni. Lekarz prowadzący uznał, że konieczna jest hospitalizacja i wypisał skierowanie do UDSK. Rodzice zabrali tam chłopca tego samego dnia. Niestety szpital odmówił przyjęcia malucha, lekarz uznał bowiem, że to zwykły wirus.

Po tym zdarzeniu rodzice jeszcze dwukrotnie kontaktowali się z lekarzem prowadzącym chłopca, który utrzymywał, że dziecko musi trafić do szpitala. Zdesperowani wykonali na własną rękę podstawowe badania krwi. Okazało się, że chłopiec cierpi na  białaczkę. 

Kilka godzin po badaniu do lekarza rodziny zadzwonił ktoś z laboratorium z informacją, że sytuacja jest dramatyczna. Dr Minkiewicz powiadomił rodzinę, która natychmiast, po raz trzeci, zabrała syna do szpitala. Dopiero wówczas przyjęto chłopca. Niestety już za późno. Maluch dostał udaru mózgu i zapadł w śpiączkę. Dwa tygodnie później zmarł.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH