Podlaskie: lekarze oskarżeni o oszustwo przy wypisywaniu recept

Dyrektor Białostockiego Ośrodka Onkologicznego będzie świadkiem w procesie trojga lekarzy tej placówki, oskarżonych o oszustwo przy wypisywaniu recept na leki refundowane.

Sąd uwzględnił w poniedziałek (7 lutego) wniosek obrony o czterech nowych świadków.

Sprawa dotyczy wystawienia kilkudziesięciu recept w latach 1998-1999. Chodziło przede wszystkim o wypisywanie recept na leki refundowane (w tym drogie leki onkologiczne) na inne osoby niż pacjenci, a także wykorzystywanie ulg przysługujących np. inwalidom wojennym. 

Miało to doprowadzić ówczesną Podlaską Kasę Chorych do ponad 18 tys. zł strat. W procesie jej następca prawny, czyli Podlaski Oddział Wojewódzki NFZ, domaga się naprawienia szkody, tj. zwrotu pieniędzy. 

Białostocki Sąd Rejonowy przesłuchał w poniedziałek dwie kobiety, w tym 94-letnią obecnie pacjentkę Białostockiego Ośrodka Onkologicznego. Według aktu oskarżenia, w 1999 roku były na jej nazwisko, jako inwalidy wojennego, wystawiane recepty na specjalistyczne leki. 

Kobieta mówiła tymczasem, że nigdy nie była u lekarza, który recepty podpisał. Dodała też, że takich leków nie przyjmowała i nie korzystała z usług apteki, w której owe recepty zostały zrealizowane. Z poradni onkologicznej korzystała 2-3 razy w roku. 

Prokuratura kończy przesłuchania wnioskowanych przez siebie świadków w tym procesie. Jeszcze dwie osoby zostaną przesłuchane w innych częściach kraju. Zeznania kolejnego świadka mają być ujawnione z postępowania przygotowawczego, bo nie można ustalić jego miejsca zamieszkania. 

Na kolejnej rozprawie, w połowie marca, mają być przesłuchani czterej świadkowie obrony, w tym dyrektor Białostockiego Ośrodka Onkologicznego. Jak uzasadniał jeden z obrońców, „na okoliczność warunków, w jakich mogły być wypisane recepty na osoby, których bezpośrednio nie leczono”. 

Sprawa dotycząca onkologów była jedną z najdłużej prowadzonych przez białostocką Prokuraturę Okręgową. Najbardziej pracochłonne było przygotowanie specjalistycznej opinii. Biegły przebadał bowiem 7 tys. recept i dokumentację medyczną; jego opinia liczy 900 stron. Śledztwo trwało od 2003 roku, proces rozpoczął się w listopadzie 2010 roku. 

Podejrzanych było początkowo siedemnaście osób – lekarzy oraz właścicieli i pracowników aptek, ostatecznie jednak śledztwo wobec większości z nich zostało umorzone. Jak wyjaśniała wówczas prokuratura, na początku było wiele symptomów świadczących o dużej skali oszustwa. Biegły ocenił jednak, że mimo, iż recepty nie trafiły do rąk pacjentów i często nie wiedzieli oni o wypisaniu recepty na ich nazwisko, to jednak byli tymi lekami leczeni. 

Dlatego ostatecznie zarzuty postawiono trojgu lekarzom, specjalistom z wieloletnim doświadczeniem. Żaden z nich, zarówno w śledztwie, jak i przed sądem, nie przyznał się do zarzutów, bo prokuratura przyjęła, że działali z chęci zysku. 

Oskarżeni tłumaczyli na początku procesu, że nikogo nie chcieli narazić na straty i nie działali z chęci zysku. Według nich, przypadki wypisania recept na inne osoby mogły mieć miejsce, ale wynikały np. z nawału pracy czy zmęczenia. W ich ocenie mogło bowiem dochodzić do pomyłek, gdy lekarz miał na biurku kilkadziesiąt historii chorób pacjentów, tygodniowo wypisywał po kilkaset recept. 

Mówili też, że czasami chodziło o ułatwienie życia pacjentom, by nie musieli sami szukać leku. Przywoził go wówczas do szpitala aptekarz, który odbierał receptę. 

Kilka lat temu z tego śledztwa wyłączono sprawę jednej lekarki. Została ona skazana przez sąd za oszustwa związane z 517 receptami na drogie leki onkologiczne, przez co ówczesna kasa chorych poniosła 466 tys. zł strat.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH