Podlaskie: czy sąd zdecyduje o przyznaniu odszkodowania kardiochirurgowi?

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończyło się w poniedziałek ( 6 czerwca) postępowanie o odszkodowanie i zadośćuczynienie z wniosku kardiochirurga prof. Tomasza Hirnle, prawomocnie uniewinnionego od zarzutu przyjęcia łapówki. Wyrok ma być ogłoszony za tydzień.

Lekarz został zatrzymany w 2005 roku w wyniku policyjnej prowokacji. Po dwóch procesach prawomocnie go uniewinniono, co potwierdził też Sąd Najwyższy. Okazało się bowiem, że za całą akcją stał jego podwładny, a dowody przeciwko niemu były zbierane niezgodnie z polskim prawem.

Dlatego teraz od Skarbu Państwa lekarz domaga się ponad 500 tys. zł w formie odszkodowania za utracone zarobki oraz zadośćuczynienia za przeżycia związane z 50-dniowym pobytem w areszcie.

Prokuratura złożyła wniosek o oddalenie wniosku Tomasza Hirnle jako przedawnionego w tym trybie. Okazało się bowiem, że wniosek został złożony kilkanaście dni po ponad roku od prawomocnego wyroku uniewinniającego, a termin na jego złożenie to rok.

Składając swój wniosek w tej sprawie, prokurator zauważył, że wnioskodawca był w procesie karnym reprezentowany aż przez dwóch adwokatów, którzy powinni byli wiedzieć o biegu terminów.

Dlatego sąd dodatkowo przesłuchał w poniedziałek (6 czerwca) Tomasza Hirnle. Ten mówił, że nie znał stosownych procedur i nie czuł "presji czasu" na złożenie wniosku. Był też przekonany, że prawomocny wyrok zapadł nie w lutym 2010 roku (wtedy zapadło orzeczenie odwoławcze przed Sądem Okręgowym w Białymstoku), ale dopiero w listopadzie 2010 roku, kiedy Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury.

Ostatecznie prokurator złożył dodatkowy wniosek, by - w razie przyznania wnioskodawcy odszkodowania i zadośćuczynienia - sąd wziął pod uwagę tylko odszkodowanie za tymczasowy areszt, czyli za 50 dni realnego pozbawienia wolności i nie uwzględnił w tej kwocie skutków tego aresztu, czyli przede wszystkim utraty zarobków.

Zwrócił uwagę, że lekarz może dochodzić swoich roszczeń cywilnych w zwykłym procesie o odszkodowanie, a tam pozycja Skarbu Państwa będzie o tyle lepsza, że będzie mógł skorzystać z instytucji tzw. dopozwania, czyli dochodzić odszkodowania od osób, które za prowokację wobec Tomasza Hirnle odpowiadają przed sądem.

W czerwcu 2005 roku Tomasz Hirnle, jako szef kliniki w szpitalu Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, został zatrzymany w pracy i trafił do aresztu pod zarzutem przyjęcia 5 tys. zł łapówki. Podstawą zatrzymania była policyjna prowokacja - kobieta, która odegrała rolę córki pacjenta, zostawiła na jego biurku kopertę z pieniędzmi.

Gdy proces trwał, rozpoczęło się śledztwo dotyczące samej prowokacji. Okazało się bowiem, że za wszystkim stał były podwładny Tomasza Hirnle z białostockiego szpitala. Proces w tej sprawie toczy się. Na ławie oskarżonych zasiada lekarz uznany za inspiratora prowokacji oraz trzech policjantów zajmujących się zwalczaniem korupcji.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH