Podkarpacie: handlarze dopalaczami unikają płacenia kar

Nic się nie udało wyegzekwować, a niektóre sprawy prowadzimy od 2010 r. - przyznaje Katarzyna Siekierzyńska-Zapała, szefowa podkarpackiego sanepidu, zapytana o kwoty kar ściągniętych od handlarzy dopalaczami w tym regionie.

W 2010 r. w całym kraju zamknięto ponad tysiąc sklepów, w których sprzedawano "produkty kolekcjonerskie" i "nienadające się do spożycia przez ludzi". Problem rozwiązano na chwilę.

Dopalaczowy biznes szybko zorientował się, że wystarczy zmieniać skład dopalaczy i produkować je z substancji, których nie ma na liście zakazanych.

Od 1 lipca obowiązuje nowe prawo, które dopalacze traktuje tak samo jak narkotyki. Za ich posiadanie grozi do trzech lat więzienia, a za handel - nawet 12 lat. Ale żeby prokuratura postawiła komuś zarzuty, musi wykazać, że w dopalaczach są substancje na liście zakazanych.

Gdy to nie pomaga, prokuratura wszczyna śledztwa pod kątem wprowadzenia do obrotu substancji, które są groźne dla zdrowia i życia ludzi. W całym kraju prowadzone są obecnie 234 "dopalaczowe śledztwa". Zarzuty przedstawiono 104 osobom.

Więcej: gazeta.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH