Poniedziałek, 22 września 2014 

Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 05-10-2009 12:04

Pochówek płodu po poronieniu: prawo czy obowiązek?

Przepisy, które dały kobietom po poronieniu prawo do pochowania dziecka, doprowadziły do absurdów. W Kielcach, nawet jeśli rodzice tego nie chcą, pogrzeby dzieci organizuje za nich Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.

Pani Magda, która niedawno poroniła w szóstym tygodniu ciąży została wręcz zmuszona do pochówku.  Jak opowiada jej teściowa, odwiedziły je "panie z MOPR. Powiedziały, że musi pójść do urzędu miasta, wybrać imię i płeć dla płodu, który teraz jest w chłodni. I zająć się pochówkiem".

Szpital Kielecki im. Św. Aleksandra w Kielcach przyjął taką praktykę - jeśli rodzice nie są zainteresowani pochówkiem płodu, zgłasza ten fakt do MOPR-u, który organizuje pogrzeb na koszt gminy. Dr Artur Lepiarczyk, zastępca dyrektora ds. medycznych wyjaśnia, że placówka działa zgodnie z przepisami prawa, które określają, że w takich sytuacjach bez względu na czas trwania ciąży postępowanie jest takie samo, jak w przypadku zwłok dorosłego człowieka - podaje Gazeta Wyborcza.

Podobne stanowisko ma MOPR. Anna Majewska, pedagog z kieleckiego MOPR-u uważa, że lekarz może uznać poronienie za ciążę bezzarodkową lub płód. W tym drugim przypadku jest konieczność zorganizowania pochówku. Ale na tym się nie kończy. Rodzice muszą zarejestrować dziecko w Urzędzie Stanu Cywilnego i wybrać dla niego imię. Wcześniej, jeszcze w szpitalu, konieczne jest określenie płci, co jest czystą fikcją, bo w przypadku kilkutygodniowego płodu nie jest to możliwe.

Takich pochówków w samych Kielcach było w tym roku 29, ale tylko w sześciu zdecydowali się na nie rodzice, w 23 przypadkach organizował je MOPR. Marek Scelina, dyrektor kieleckiego MOPR-u podkreśla, że tych płodów nie traktuje się jak martwych tkanek: - Pogrzeb pozwala dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach. To symboliczne zamknięcie pewnego etapu i wyraz ucywilizowanego szacunku dla ludzkiego życia - mówi dyrektor.

Ale nie wszystkie szpitale zlecają pochówki do MOPR-u. Np. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, jeśli kobieta po poronieniu nie stara się o pochówek, stosowana jest procedura taka jak przy tzw. odpadach medycznych, czyli utylizacja.

Według informacji Stowarzyszenia Rodziców Po Poronieniu, które pomaga rodzicom m.in. w załatwianiu formalności związanych z pochówkiem dzieci, w Polsce, co roku poronienie dotyka ok. 40 tys. kobiet.

- Taka praktyka, kiedy szpital przejmuje na siebie zorganizowanie pochówku, gdy rodzice z tego nie korzystają, jest zgodna z prawem. Choć niektórych rodziców rzeczywiście może to dotknąć. Wiem, że w niektórych szpitalach w takich sytuacjach raz na kwartał odbywają się pogrzeby zbiorcze dzieci, bezimienne, w zbiorowej mogile. Ale wtedy są z kolei problemy z wiarą, czy pogrzeb ma się odbyć w obrządku katolickim, czy innym, jakiego wyznania byli rodzice - mówi Monika Haglauer ze Stowarzyszenia.

Rzecznik ministra zdrowia Piotr Olechno przyznaje natomiast, że pierwszy raz spotyka się z sytuacją, gdy zmusza się do pochówku. Dodaje, że przepisy z 2007 r. powstały z myślą o rodzicach, którzy nie chcieli, by poronione zarodki były traktowane jak odpady medyczne i chcieli taki pochówek zorganizować.

  • pochowek plodu
    bezsens

    ~Gość, 2014-02-03

  • ??
    ale że co?? pochówek zarodka poronionego w szóstym tygodniu ciąży?? czy to pomyłka w tekście??
    toż przed epoką usg i testów ciążowych kobiety w 6tym tygodniu zaledwie PODEJRZEWAŁY ciążę.
    paranoja jakaś opanowała ten kraj......

    ~Hann, 2013-08-03

DODAJ KOMENTARZ

SUBSKRYBUJ WIADOMOŚCI RYNKU ZDROWIA

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl
prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Rynek Zdrowia: polub nas na Facebooku


Rynek Zdrowia: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze


RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

NAPISZ DO NAS

Na nadejście Eboli technicznie jesteśmy przygotowani

Szerzenie się zachorowań na gorączkę krwotoczną Ebola w Afryce Zachodniej jest potężnym problemem epidemiologicznym, który może dotyczyć mieszkańców innych kontynentów. W przypadku Polski ryzyko przywleczenia wirusa wywołującego Ebolę jest niewielkie, ale jednak możliwe - mówi nam dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii, pytana o praktyczne przygotowanie szpitali na wypadek tego zagrożenia.

POLECAMY W SERWISACH