Kilka miesięcy prokuratura szukała biegłego, który zbadałby wszystkie okoliczności porodu małej Nikoli i ocenił postępowanie personelu Szpitala Miejskiego św. Trójcy w Płocku. Przygotować opinię zgodził się dopiero czwarty specjalista.

Dziecko przyszło na świat w nocy z 5 na 6 kwietnia, trzy miesiące przed wyznaczonym terminem a zaraz po porodzie personel szpitala św. Trójcy sugerował rodzicom, że dziecko zmarło - przypomina zdarzenie i jego okoliczności Gazeta Wyborcza.

O tym, że dziewczynka żyje, rodzice dowiedzieli się kolejnego dnia rano. Dzieci urodzone w takich okolicznościach powinny trafić do szpitala wojewódzkiego, na dziecięcy oddział intensywnej terapii. Poród odbył się o godz. 1 w nocy a szpital miejski zawiadomił Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku dopiero o godz. 9 rano. W szpitalu zapewniają, że dziecko miało odpowiednią opiekę: inkubator, tlen. A stan dziewczynki był na tyle stabilny, że nie było potrzeby przewozić jej do szpitala wojewódzkiego. Kiedy karetka z inkubatorem zjawiła się w szpitalu okazało się, że dziecko jest w hipotermii, niedotlenione.

Ojciec dziecka zawiadomił policję, ta przekazała sprawę prokuraturze i zaczęło się śledztwo. Prokuratura podejrzewa, że lekarze, zobowiązani do opieki nad dziewczynką, mogli narazić ją na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ale postępowanie zawieszono. Prokuratura szukała bowiem biegłego, który oceniłby postępowanie szpitala. Na przygotowanie opinii zgodził się dopiero czwarty specjalista.

– Śledztwo wznowimy prawdopodobnie w styczniu – mówi Gazecie rzecznik Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska.

W dokumentacji wszystkie zapiski dotyczące życia bądź śmierci córki są poprzekreślane, z korektami. Np. wpis w rubryce „dziecko niezdolne do życia, przekazane do pochówku”. Ktoś tę rubrykę zaznaczył, a potem zamazał korektorem.

Nikola była w szpitalu do czerwca. Teraz jest pod opieką poradni neonatologicznej, neurologa, przechodzi rehabilitację. Ma problem z nerkami. Powód? Niedotlenienie okołoporodowe.

Artur Krawczyk, prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej, deklarował, że jemu także zależy na wyjaśnieniu tej sprawy. Mówił, że wstępnie rozmawiał z personelem oddziału, wszyscy zaprzeczyli jednak, jakoby mieli sugerować rodzicom, że ich dziecko nie żyje. Ostatecznie prezes postanowił wstrzymać się z jakimikolwiek decyzjami do zakończenia śledztwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH