Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych: będzie apelacja ws. Mirosława G. Po wyjściu z sali mecenas zapowiedział apelację. Fot. archiwum

Będzie apelacja od wyroku ws. znanego kardiochirurga Mirosława G. - zapowiedział pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mec. Rafał Rogalski. Według niego orzeczenie, które, jak zaznaczył, uwolniło lekarza od odpowiedzialności za śmierć pacjenta "jest skandaliczne".

Chodzi o głośną sprawę pozostawienie wacika w sercu jednego z pacjentów G. Floriana M. Sąd uznał we wtorek (30 maja), że kardiochirurg dopuścił się błędu i pozostawił wacik w sercu, jednak sprawę w tym zakresie umorzył.

W sprawie Floriana M. prokuratura początkowo postawiła b. ordynatorowi - w 2007 r. - zarzut zabójstwa pacjenta z zamiarem ewentualnym, czyli co najmniej godzenia się na jego śmierć. Pod tym zarzutem lekarz został aresztowany na kilka miesięcy. Potem prokuratura wycofała zarzut zabójstwa i lekarz wyszedł na wolność.

 Proces w tej głośnej sprawie rozpoczął się przed Sądem Rejonowym Warszawa-Mokotów w 2012 r. Dr Mirosław G. - były ordynator kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie od początku nie przyznawał się do winy.

Pacjent doktora G. - Florian M. był w 2006 r. operowany w klinice MSWiA. Przeżył operację, cztery dni po niej jego stan się pogorszył, a personel medyczny odkrył, że w sercu pacjenta mógł pozostać jeden z gazików używanych podczas operacji. Według prokuratury, zawiadomiony o tym dr G. miał nie zareagować i dopiero dzień później zdecydować o ponownym operowaniu M., który niedługo potem zmarł.

Sąd orzekł, że G. mógł nie mieć świadomości popełnionego błędu - za liczenie wacików odpowiadała bowiem instrumentariuszka; próbował też naprawić skutki błędu przez reoperację. W tej sprawie przed sądem stanęła też instrumentariuszka. Jej proces zakończył się kilka lat temu, warunkowym umorzeniem sprawy na okres jednego roku próby. W trakcie tamtego procesu, oskarżyciele posiłkowi wskazywali, że kobieta próbowała naprawić błąd i to ona poinformowała o zagrożeniu przełożonych.

W zakończonym we wtorek procesie sąd równocześnie uniewinnił lekarza od zarzutu nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pacjenta poprzez nieprawidłowo sprawowaną opiekę nad nim już po operacji.

Sędzia, uzasadniając uniewinnienie lekarza od drugiego zarzutu, dotyczącego opieki nad Florianem M. już po operacji i m.in. nie wykonania badań potwierdzających obecność wacika - co zdaniem oskarżycieli doprowadziło do śmierci M. - podkreślała, że pacjent był w tym momencie w sali intensywnej terapii, pod opieką innych lekarzy. Dlatego - według sędzi - G. nie jest za to odpowiedzialny.

Sędzia zaznaczyła również, że nie ma dowodu, który jednoznacznie potwierdziłby, że to właśnie wacik, mimo przeprowadzenia reoperacji, doprowadził do śmierci pacjenta. Kilkukrotnie podkreślała, że operacja była trudna i wiązała się z dużym ryzykiem.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH