Pacjent lubelskiego szpitala: mieli mi wyciąć migdał, zoperowali nos

W Szpitalu MSWiA w Lublinie doszło do pomyłki. Zamiast zabiegu wycięcia migdała zoperowano przegrodę nosową - twierdzi mecenas Andrzej Latoch, który reprezentuje poszkodowanego pacjenta, również prawnika.

- Prokuratura prowadzi śledztwo, chcemy ujawnienia wszystkich okoliczności, w jakich doszło do błędu i sfałszowania dokumentacji medycznej - mówi portalowi rynekzdrowia.pl mec. Andrzej Latoch z Lublina.

Jego klient od lat skarżył się kłopoty z migdałami. Był pacjentem różnych przychodni specjalistycznych, leczono go farmakologicznie. W końcu zdecydował się na zabieg. Od lekarza z przychodni ZOZ Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Lublinie dostał skierowanie do Szpitala MSWiA. 11 stycznia 2012 roku stawił się na zabieg usunięcia migdała.

Operację przeprowadzono tego samego dnia w znieczuleniu ogólnym. - Obudziłem się z opatrunkiem w nosie, ale pomyślałem, że może migdał został usunięty metodą przez nos. Ale mnie zdziwiło, że gardło mnie nie boli. Zapytałem o to pielęgniarkę. I wtedy zaczęło się poruszenie - opowiada w Dzienniku Wschodnim.

Ze szpitala wyszedł z kartą informacyjną, w której stwierdzono, że pacjent został "przyjęty celem leczenia trudności w oddychaniu przez nos” oraz że z powodzeniem wykonano zabieg prostowania przegrody nosowej.

- Błędy się zdarzają, ale to, co się później działo z dokumentacją medyczną, w której fałszywie przedstawiano okoliczności zdarzenia, zasługuje na potępienie i zdecydowaną reakcję. Mój klient oniemiał, gdy pokazano mu dokumenty, z których wynikało, że do szpitala przyjęto go z zupełnie innych powodów niż te, które były mu znane. Żąda ukarania osób, które sfałszowały dokumentację medyczną - wyjaśnia mecenas Latoch.

Dodaje, że Prokuratura Rejonowa w Lublinie zabezpieczyła dokumentację nie tylko w szpitalu MSWiA, ale również z innych przychodni, w których się leczył poszkodowany.

- Mój klient twierdzi, że nie składałby doniesienia w prokuraturze, gdyby go przeproszono za pomyłkę, która przecież mogła się zdarzyć. Ale doszło do prymitywnego i ordynarnego sfałszowania dokumentów - oburza się prawnik.

Dorota Kawa, prokurator rejonowy w Lublinie informuje, że śledztwo prowadzone jest w kierunku narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo. Zostanie również sprawdzona prawdziwość dokumentacji medycznej.

W sekretariacie szpitala usłyszeliśmy, że szpital nie będzie się wypowiadał w sprawie zdarzenia i skierowano nas do departamentu zdrowia MSW w Warszawie. Nie udało się nam jednak porozmawiać z Jarosławem Buczkiem, rzecznikiem służby zdrowia MSW, który jest na urlopie, podobnie jak Jarosław Ostrowski, dyrektor ZOZ MSWiA w Lublinie.

Natomiast Małgorzata Woźniak, rzecznik resortu spraw wewnętrznych powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl: - Sprawa jest badana przez prokuraturę, która zabezpieczyła również dokumentację. Musimy poczekać na jej ustalenia.

Pytana, czy MSW skontroluje obieg i zabezpieczenie dokumentacji medycznej w szpitalu powtórzyła, że wszystko zależy od ustaleń prokuratury.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH