To już nie przelewki. Świadomi swoich praw pacjenci zasypują sądy cywilne pozwami o odszkodowania za szpitalne zakażenia. W wygrywanych sprawach zasądzane kwoty są spore: średnio od 50, do nawet 200 tysięcy złotych.

Kiedyś takie procesy należały do rzadkości. W samej Małopolsce, średnio co dwa tygodnie wpływa do sądu jeden dobrze udokumentowany pozew dotyczący zakażenia w szpitalu.

Kancelarie adwokackie zatrudniają już mecenasów specjalizujących się w prawie medycznym. Do nich pacjenci kierują swoje pierwsze kroki po poradę prawną.

Niektórzy sądzą nawet, że roszczenia finansowe bezwzględnie im przysługują, jeśli staną się ofiarami szpitalnego zakażenia.

- Podczas pierwszej rozmowy z prawnikiem uzyskują informacje, że podstawą do odpowiedzialności szpitala jest niedbalstwo lub nie dołożenie należytej staranności podczas leczenia. Pacjent musi wykazać, że tak faktycznie było. Jeśli zachodzą takie przesłanki i dojdzie do wniesienia pozwu, to szpital jest w stanie się bronić udowadniając, że w celu zapobiegania zakażeniom wdrożył odpowiednie procedury i sprawdzał ich przestrzeganie, szkolił personel - tłumaczyła radca Jolanta Budzowska z Kancelarii Prawniczej Budzowska Fiutowski i Partnerzy, podczas II Konferencji „Zakażenia szpitalne” zorganizowanej przez wydawcę i redakcję Rynku Zdrowia 9 października 2008 r. w Warszawie.

Zdaniem Jolanty Budzowskiej pozywane szpitale zbyt często koncentrują się przed sądem na bronieniu stanowiska, że zakażenie pacjenta było efektem np. zawleczenia gronkowca. Tak argumentował szpital, do którego trafił mężczyzna - ofiara wypadku komunikacyjnego.

- Szpital nie bronił się w żaden inny sposób, wbrew oczywistym faktom i opinii biegłych,  którzy stwierdzili, że u pacjenta nie było żadnych objawów zakażenia przy przyjęciu w kilku pierwszych dniach. Placówka nie umiała udowodnić, że zachowała zasady aseptyki. W efekcie zapadł wyrok, w którym na rzecz pacjenta zasądzono kwotę 300 tys. zł - mówiła Jolanta Budzowska.

Jak podkreśliła doc. Małgorzata Bulanda, prezes Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych (PTZS) i zarazem biegły sądowy, osoby zgłaszające się do sądu z roszczeniami są bardzo dobrze wyedukowane.

Pojedynek na dowody
 - Często dokumentacja medyczna dostarczona przez pacjenta - opisy, zdjęcia, jest lepiej przygotowana niż ta, którą dostarcza szpital. Dokumentacja szpitalna natomiast bywa nieczytelna lub są to same kserokopie, z których biegły nie może skorzystać - zaznaczyła prezes PTZS.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH