Po nieudanej operacji lekarz ze Szpitala Powiatowego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Ostrowi Mazowieckiej przyznał się do błędu i przeprosił pacjentkę.

29 grudnia ubiegłego roku pani Zofia została przyjęta na oddział wewnętrzny szpitala w Ostrowi Maz. Po czterech dniach, po przeprowadzeniu szeregu badań i konsultacji, przeniesiono ją na chirurgię. Diagnoza brzmiała: zapalenie pęcherzyka żółciowego. Zapadła decyzja, żeby usunąć pęcherzyk, który miał być źródłem dolegliwości. Zabieg wykonano laparoskopem, a więc bez otwierania jamy brzusznej.

Stan pacjentki nie poprawił się jednak. Po 10 dniach od operacji kobietę przewieziono karetką pogotowia do Szpitala Bródnowskiego w Warszawie. Trafiła od razu na stół operacyjny.

– Gdyby nie ta operacja, żona pewno nie przeżyłaby do rana – mówi mąż pacjentki. – Tak powiedzieli lekarze. Okazało się, że w Ostrowi popełniono błędy. Przede wszystkim powodem bólu był stan zapalny trzustki, a nie pęcherzyk żółciowy. Pęcherzyk żółciowy wycięto niepotrzebnie, a ponadto popełniono szereg błędów. Ich efektem było powstanie ropnia. Potrzebny był jeszcze drugi zabieg.

Pacjentka powoli wracała do zdrowia. Jednak po wykonaniu dodatkowych badań okazało się, że ma nowotwór trzustki. Na początku maja kobieta była już po trzech chemioterapiach, lekarze twierdzą, że są spore szanse na wyleczenie.

– To wszystko, co żona przeżyła, te trzy operacje i czekające ją jeszcze kolejne, były zupełnie niepotrzebne – twierdzi jej mąż. – One mocno nadwerężyły jej zdrowie i obniżają jej szanse walki z nowotworem.

Szpitalowi zależy, żeby sprawę wyjaśnić, dla dobra placówki.- Nam zależy na dobrym wizerunku szpitala i chcemy tę sprawę wyjaśnić tak, żeby nie było niedomówień - powiedział Andrzej Sawoni, chirurg, dyrektor Szpitala Powiatowego w Ostrowi Mazowieckiej.

– Na pewno nie było zamiaru skrzywdzenia pacjentki, ale doszło do rzeczy niedobrych. To się mogło zdarzyć, bo w chirurgii występują czasem powikłania. Musimy jednak wszystko robić, żeby zdarzało się to jak najrzadziej.

Lekarz prowadzący przeprosił pacjentkę, prosił o wybaczenie i zadeklarował pomoc w dalszym jej leczeniu. Dyrektor Andrzej Sawoni też wyraził ubolewanie i zadeklarował pomoc w dalszym leczeniu oraz zrekompensowanie kosztów poniesionych w związku z pobytem pacjentki w szpitalu w Warszawie.

Po kilku dniach doszło do porozumienia między pacjentką a szpitalem.

– Zależało nam na porozumieniu i cieszę się, że do niego doszło – powiedział dyrektor Andrzej Sawoni. – Dla nas każdy pacjent jest tak samo ważny i jeśli doszło do błędów z naszej strony, nie chowamy głowy w piasek. Dobro pacjentów jest dla nas najważniejsze.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH