Opolskie: olimpijczyk chce 2,2 mln zł od szpitala i renty dla córki

2 mln zł zadośćuczynienia i 200 tys. zł odszkodowania oraz 10 tys. zł miesięcznie renty dla jednej ze swych córek-bliźniaczek, która urodziła się z poważnym niedotlenieniem mózgu, domaga się sztangista Bartłomiej Bonk z żoną.

Proces w tej sprawie ruszył w poniedziałek (29 lipca). Pozew skierowany został przeciw Samodzielnemu Specjalistycznemu Zespołowi Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Opolu, gdzie w listopadzie 2012 r. przyszły na świat bliźniaczki państwa Bonków. Sprawa toczy się w wydziale cywilnym. Formalnie stroną w niej jest jedna z córek brązowego medalisty z Londynu, która urodziła się z poważnym niedotlenieniem mózgu.

- Zadośćuczynienie ma dotyczyć szkód niemajątkowych - bólu, cierpienia; a odszkodowanie - kosztów leczenia i rehabilitacji. Nie wykluczamy rozszerzenia roszczenia w toku postępowania, bo cały czas pojawiają się nowe metody leczenia - wyjaśnił jeden z adwokatów rodziny sztangisty, Bartłomiej Janyga. 
Zaznaczył też, że ze strony szpitala nie było przed procesem prób ugodowego załatwienia sporu.

Przed rozpoczęciem procesu Bonk powiedział, że pieniądze są potrzebne po to, by zabezpieczyć finansowo jego córkę, na jej leczenie i rehabilitację. - Potrzebne są w zasadzie natychmiast. Im szybciej więc ta sprawa się zakończy, tym lepiej dla nas, a przede wszystkim dla córki - podkreślił. Podał dla przykładu, że rehabilitacja bliźniaczki kosztuje obecnie 130 zł dziennie. Natomiast całodzienna opieka nad dziewczynką - od 180 do 250 zł dziennie.

Poród córek-bliźniaczek Bonka odbył się w listopadzie 2012 r. w opolskim szpitalu. Pierwsza z dziewczynek przyszła na świat w dobrym stanie, druga - po 45 minutach - w złym, z ostrym niedotlenieniem mózgu. 
Powołana przez szpital wewnętrzna komisja uznała, że prowadzący poród lekarze popełnili błędy polegające m.in. na niepodjęciu decyzji o cesarskim cięciu.

Podczas rozprawy zeznawali głównie lekarze i położne oddziału, na którym urodziły się bliźniaczki, a także ginekolog prowadzący ciążę. Ten ostatni powiedział, że ciąża pani Bonk i oba płody rozwijały się prawidłowo. Uznał jednak, że ze względu na ułożenie płodów oraz to, że poprzedni raz kobieta rodziła dawno, bo 8 lat wcześniej, cesarskie cięcie to - jak się wyraził - "oczywista oczywistość". Tak też informował państwa Bonków.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH