Opolskie: anestezjolog zmarł na dyżurze; pracował piątą dobę z rzędu?

Prokuratura Rejonowa sprawdza, czy w Szpitalu Powiatowym w Głubczycach mogło dojść do nieumyślnego spowodowania śmierci 52-letni anestezjologa. Lekarz zmarł podczas dyżuru; mógł go pełnić piątą dobę z rzędu.

Jak poinformował Artur Piela, zastępca prokuratora rejonowego w Głubczycach, w tej sprawie wszczęto już postępowanie przygotowawcze, na początku tygodnia przeprowadzono sekcję zwłok zmarłego.

- Jak poinformowali nas biegli, na podanie przyczyny śmierci będziemy musieli poczekać co najmniej półtora miesiąca. Równolegle prowadzone są inne czynności. Rozpoczęły się przesłuchania m.in. dyrekcji tego zakładu opieki zdrowotnej, lekarzy, pielęgniarek - powiedział Piela.

Prokurator dodał, że postępowanie prowadzone jest pod kątem zarzutu dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci. Nie chciał natomiast odnosić się do medialnych informacji dotyczących m.in. czasu pracy lekarza i sposobu organizacji dyżurów w szpitalu. Zaznaczył, że postępowanie koncentruje się obecnie na ustaleniu przyczyn śmierci.

O śmierci lekarza poinformowały w poniedziałek (25 lipca) regionalne media, m.in. Radio Opole. 52-letni anestezjolog pracował w Szpitalu Powiatowym w Głubczycach od dwóch lat - na podstawie umowy kontraktowej.

Według nieoficjalnych informacji osób zbliżonych do personelu głubczyckiego szpitala, anestozjolog miał umrzeć podczas dyżuru pełnionego piątą dobę z rzędu, wcześniej natomiast miał trzydniową przerwę po dyżurze trwającym nieprzerwanie siedem dni. Media podawały przypuszczenia pracowników szpitala, że powodem śmierci mogło być bądź przemęczenie lekarza, bądź też przedawkowanie leków, od których miał być uzależniony.

W czwartek (28 lipca) TVN24 opublikowała anonimowe wypowiedzi jednego z lekarzy ze szpitala w Głubczycach, według którego wielu pracowników pracuje tam w "nieregulowanym wymiarze godzin” co najmniej od półtora roku, kiedy ze szpitalem połączono miejscowe pogotowie ratunkowe, a część obsady zwolniono. Zmarły lekarz miał natomiast na przemian przechodzić z dyżuru na bloku operacyjnym do pogotowia, i z powrotem. Dyrekcja - zdaniem tego lekarza - próbuje ukrywać te praktyki.

Jak informuje TVN24, dyrektor szpitala Adam Jakubowski nie potwierdza informacji o tym, że lekarz był już piątą dobę na dyżurze i że przyczyną zgonu mogło być przemęczenie ani o rzekomym przedawkowaniu leków o właściwościach narkotycznych. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH