Opole: czy kontrakt na pracę w pogotowiu, to jak zatrudnienie na etacie?

Lekarz chce, by sąd uznał wieloletnią pracę na kontrakcie za zatrudnienie na etacie, a usługobiorca zapłacił zaległe składki na ubezpieczenia społeczne.

Jak podaje Rzeczpospolita, opolski anestezjolog i internista, procesuje się z prywatną firmą działającą od lat m.in. w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Opolu. Firma zarejestrowała się jako agencja pracy tymczasowej i wypożyczała lekarzy do szpitalnych oddziałów, w których brakowało rąk do pracy.

Lekarz chce, by sąd uznał tę wieloletnią pracę na kontrakcie za zatrudnienie na etacie. Gdyby tak się stało, to firma powinna zapłacić mu zaległe składki na ubezpieczenie społeczne.

Gazeta podkreśla, że jest to powszechny problem osób pracujących w pogotowiu, gdzie wiele osób decyduje się dorabiać na umowach cywilnoprawnych.

W tym konkretnym przypadku lekarz lub ratownik po 12-godzinnym dyżurze na etacie zostaje więc na kolejne 12 godzin, ale już jako osoba prowadząca działalność gospodarczą, która zawarła kontrakt na świadczenie usług medycznych z prywatną firmą współpracującą ze stacją pogotowia ratunkowego.

Przed sądem lekarz powołuje się na pismo Ministerstwa Zdrowia z 17 czerwca 2009 r. Resort w liście do wojewody opolskiego wyjaśnia, że zgodnie z art. 35 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, dyżur nie może być świadczeniem medycznym, jakie szpital czy pogotowie może zamówić w zewnętrznej firmie u pośrednika przysyłającego na dyżur lekarza na kontraktowego. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia jest to niezgodne z prawem.

W pozwie lekarz powołał się także na wyroki Sądu Najwyższego z 26 marca 2008 r. (I UK 282/07) i 3 czerwca 2008 r. (I PK 311/07), w których sędziowie uznali, że świadczenie usług na podstawie umowy cywilnoprawnej może zostać ocenione jako zatrudnienie na etacie.

Od 1 stycznia 2008 r. lekarze mogą pracować nawet 65 godzin tygodniowo. Nie muszą więc podpisywać kontraktów, by dyżurować zgodnie z prawem. Ratownicy nie mają takiej możliwości, dlatego muszą pracować na kontraktach.

W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Jarosław Kalenik, prezes Polskiego Towarzystwa Ratownictwa Medycznego, przyznaje, że trzyma kciuki za powodzenie tego procesu.

– Jesteśmy bardzo zainteresowani i zaciekawieni jaki będzie wyrok w tej sprawie. Wprawdzie w polskim prawodawstwie nie ma takiego czegoś jak precedens, ale składając pozew do sądu można się powołać na wcześniejsze prawomocne wyroki. W razie korzystnego wyroku byłby on zapewne też brany pod uwagę w innych procesach. Uznanie, że praca na kontrakcie w szpitalu powinna być traktowana jako zatrudnienie na etacie, byłby dla nas bardzo korzystne finansowo, szczególnie jeśli chodzi o składki ZUS-owskie. Na pewno przełożyłoby się to również na wzrost liczby etatów w pogotowiu – mówi Kalenik.

Więcej w Rzeczpospolitej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH