PAP/Rynek Zdrowia | 04-12-2014 19:20

Olsztyn: więzienie w zawieszeniu za korupcję dla b. dyrektor szpitala

Na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat za korupcję skazał sąd rejonowy w Olsztynie b. dyrektor szpitala wojewódzkiego. Bożena M. została uznana za winną przyjęcia korzyści, jaką było m.in. opłacenie przez firmę farmaceutyczną przelotu do USA. Wyrok nie jest prawomocny.

Bożena M. była oskarżona o to, że piastując stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, zażądała od jednej z firm farmaceutycznych, która wygrała w jej szpitalu przetarg na dostawę sprzętu medycznego, opłacenia wyjazdu do USA i pobytu na wyspie Aruba. Według prokuratury miała żądać opłacenia przez firmy farmaceutyczne dwukrotnych pobytów w hotelach w Sopocie. Odpowiadała także za żądanie zakupów kwiatów, kosmetyków, alkoholu czy opłacenia składki członkowskiej w Warmińsko-Mazurskim Klubie Biznesu za szpital.

W sumie prokuratura postawiła jej 8 zarzutów korupcyjnych, sąd uznał ją winną 3 zarzucanych czynów; od pozostałych uniewinnił. Sąd uznał, że Bożena M. przyjęła korzyść osobistą w postaci opłacenia przez firmę farmaceutyczną przelotu do USA i wiążącym się z tym pobytem wypoczynkowym na wyspie Aruba.

Na koszt firmy poleciała nie tylko dyrektor szpitala, ale i jej mąż (pełni funkcję dyrektora w jednej z miejskich placówek kulturalnych w Olsztynie - przyp. red.). Według śledczych podczas czternastodniowego pobytu oskarżona wraz z mężem jeden dzień spędziła w firmie farmaceutycznej, reszta czasu było to zwiedzanie oraz odpoczynek na wyspie Aruba.

Sąd uznał także, że Bożena M. ponosi odpowiedzialność karną za to, że zażądała od firm farmaceutycznych opłacenia jej pobytów w dwóch hotelach w Sopocie. Pojechała tam z rodziną, a czas jej pobytu zbiegł się akurat z długimi czerwcowymi weekendami.

Oprócz kary więzienia w zawieszeniu sąd skazał ją na karę 8 tys. zł grzywny oraz nakazał zwrócić koszty związane z jej przelotem do USA, czy pobytem w sopockich hotelach - w sumie ok. 30 tys. zł.

Jak powiedziała, uzasadniając wyrok, sędzia Anna Pałasz, postępowanie dowodowe nie wykazało, że korzyści majątkowe były przyjmowane przez Bożenę M. w związku z przetargami na dostawy sprzętu medycznego czy leków przez szpital wojewódzki. Jak podkreślił sąd, przedstawiciele firm farmaceutycznych uznali, że Bożena M. jest osobą wpływową i dobrze jest mieć z nią dobre relacje.

Sąd uwolnił oskarżoną od zarzutów przyjęcia łapówki czy zakupu kosmetyków. Sąd uznał, że zeznania współoskarżonych są pomówieniami wobec b. dyrektor i są niewiarygodne. Natomiast - jak podkreślił sąd - innych zarzutów dotyczących kupowania przez przedstawicieli firm farmaceutycznych alkoholu czy kwiatów oraz opłacenia składki członkowskiej za szpital w klubie biznesu nie można zakwalifikować jako korzyści majątkowych odniesionej osobiście przez Bożenę M. - To były korzyści, które były pożytkowane przez szpital - tłumaczyła sędzia.

- Można by się sprzeciwiać sposobowi pozyskiwania dotacji przez dyrektor szpitala, ale nie ma wątpliwości, że postępowanie Bożeny M. było skuteczne, bo wyprowadziła szpital wojewódzki z długów - ocenił sąd.

Prokurator żądał w mowie końcowej dla byłej dyrektor kary 5 lat pozbawienia wolności. Chciał także, by sąd wymierzył jej karę grzywny wynoszącą 45 tys. zł oraz zakazał jej przez 5 lat sprawowania funkcji kierowniczych w instytucjach, które dysponują środkami publicznymi.

Obrona wnosiła o uniewinnienie. Obrońca mec. Wojciech Wrzecionkowski podkreślał, że Bożena M. jako dobry menadżer dbała o finanse szpitala i nie uszczuplała jego budżetu, nie opłacając z kasy placówki np. hoteli podczas wyjazdów szkoleniowych; koszty te pokrywali sponsorzy. Przekonywał sąd, że była dyrektor przyjmowała podarunki od sponsorów, np. w postaci alkoholu, ale nie na swoje potrzeby, tylko po to, by częstować nim zagraniczne delegacje czy gości odwiedzających szpital.

To drugi proces Bożeny M. Pierwszy wyrok, w którym Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał dyrektor na karę 3 lat i 4 miesięcy więzienia, uchylił olsztyński sąd okręgowy. Powodem było to, że sąd rejonowy przed ogłoszeniem wyroku nie poprzedził tego przerwą i naradą, ale od razu po mowach stron przystąpił do publikacji orzeczenia.

Bożena M. konsekwentnie nie przyznawała się do zarzutów. Pobyty w USA czy Sopocie uzasadniała koniecznością podnoszenia kwalifikacji, zdobywania doświadczeń (w USA miała poznawać działanie SOR-ów w nowojorskich szpitalach) czy udziałem w konferencjach.