Mimo reanimacji, przeprowadzonej przez lekarza z karetki pogotowia z Olsztyna zmarł 38-letni mężczyzna. Jeden z lekarzy podejrzewa, że ratujący chorego mógł popełnić błąd w sztuce i powiadomił o wszystkim policję. To ewenement (w Polsce), aby lekarz poinformował o podejrzeniu popełnienia błędu lekarskiego przez innego lekarza.
Pogotowie dostało wezwanie do nieprzytomnego mężczyzny z podejrzeniem o zawał serca, który zasłabł w Różnowie pod Olsztynem. Do zgłoszenia wyjechała specjalistyczna karetka z Centrum Onkologii MSWiA w Olsztynie, której zespół stanowił lekarz, ratownik i pielęgniarka.
Po przyjeździe do pacjenta, który dawał oznaki życia, zespół ratowniczy zaczął reanimację. Lekarz użył defibrylatora. Mimo podjętych czynności reanimacyjnych pacjent zmarł – opisuje zdarzenie Gazeta Wyborcza.
Po powrocie załogi do stacji inni lekarze postanowili sprawdzić jak przebiegała reanimacja. Przeanalizowali zapis EKG serca u ratowanego pacjenta. Ich zdaniem użycie defibrylatora nie było potrzebne. Serce pacjenta - choć z pewnymi anomaliami – pracowało, ale nie wystąpiło ani migotanie komór, ani częstoskórcz komorowy bez tętna. Użycie defibrylatora w takim przypadku może doprowadzić do tragicznych skutków. Do zakłócenia pracy serca, a nawet do zgonu.
Jeden z nich mając wątpliwości związane z okolicznościami zgonu mężczyzny zgłosił policji, że śmierć pacjenta mogła nastąpić w wyniku błędu lekarskiego.
– Rzadko się zdarza, aby lekarz powiedział nam wprost: tak, mogło dojść do błędu medycznego. Ale to, czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z błędem lekarskim, ustalimy dopiero w toku postępowania – powiedział dziennikarzom Gazety Wyborczej Paweł Okniński, zastępca prokuratora rejonowego Prokuratury Olsztyn-Północ.
Prokuratura zleciła już policji, aby zabezpieczyła dokumentację z przebiegu akcji ratunkowej. Sekcja zwłok ma określić przyczynę śmierci. Jednak śledczy liczą się z tym, że sekcja nie wystarczy, by wyjaśnić tę sprawę i niezbędne będzie także powołanie biegłego.
Karetka, która stacjonowała w szpitalu MSWiA i pojechała do Różnowa, należała do Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Olsztynie.
– Sytuacja, by lekarz zgłosił policji, że kolega po fachu mógł popełnić błąd, to ewenement – stwierdził Zygmunt Ziółkiewicz, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej.
Czytaj więcej: błąd w sztuce lekarskiej | zawał serca | defibrylator | błąd lekarski | Szpital MSWiA w Olsztynie | śmierć pacjenta | Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Olsztynie | Paweł Okniński | Zygmunt Ziółkiewicz
Największe organizacje lekarzy powołały sztab kryzysowy