Olsztyn: lekarz pogotowia skazany za niefachową reanimację

Na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i roczny zakaz wykonywania zawodu skazał Sąd Rejonowy w Olsztynie lekarza pogotowia, oskarżonego o niefachową reanimację i spowodowanie zagrożenia utraty życia pacjenta.

W ocenie sądu, wina oskarżonego nie budziła żadnych wątpliwości, bo lekarz używał defibrylatora w sposób niezgodny z wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji, przez co naraził reanimowanego pacjenta na utratę życia.

Wojciech D. kierował zespołem ambulansu, wezwanym w listopadzie 2009 r. do pacjenta w podolsztyńskiej wsi Różnowo. U chorego stwierdzono objawy zawału mięśnia sercowego. Lekarz - mimo protestów pielęgniarki - nakazał personelowi siedmiokrotne użycie defibrylatora. Zgodnie z zasadami sztuki medycznej, nie powinien tego robić, bo zachowana była czynność elektryczna serca.

Pacjent, 38-letni Zdzisław Cz., nie odzyskał przytomności i zmarł wkrótce po przywiezieniu do szpitala. Lekarz dyżurujący wówczas w izbie przyjęć zawiadomił o zdarzeniu prokuraturę.

Olsztyński sąd skazał w poniedziałek (16 stycznia) Wojciecha D. na karę roku pozbawienia wolności, zawieszoną warunkowo na trzy lata, za spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia pacjenta. Sąd uznał, że - zgodnie z opiniami biegłych - nie jest możliwe stwierdzenie związku między błędnym postępowaniem lekarza a śmiercią pacjenta. Nawet przy prawidłowej reanimacji w przypadku zawału mogło dojść do zgonu.

Sąd orzekł również wobec Wojciecha D. zakaz wykonywania przez rok zawodu lekarza. Zaliczył mu jednak roczny okres zawieszenia prawa do wykonywania praktyk lekarskich, jakie w ramach tzw. środka zapobiegawczego zastosowała wcześniej prokuratura. Dlatego skazany, mimo wyroku, może pracować w swoim zawodzie.

Sędzia Anna Pałasz - w uzasadnieniu wyroku - powiedziała, że dalsze pozbawianie Wojciecha D. możliwości zarobkowania stanowiłoby "nadmierną dolegliwość", a w dodatku utrudniłoby ewentualne starania rodziny zmarłego pacjenta o zadośćuczynienie finansowe w procesie cywilnym.

Sędzia podkreśliła również, że skazany angażował się w akcję reanimacyjną i prowadził ją bardzo długo. Uważał jedynie, że zna się na tym najlepiej i może nie przestrzegać wytycznych dotyczących defibrylacji. Zdaniem sądu, w efekcie procesu i zasądzonej kary Wojciech D. będzie oceniał własną wiedzę medyczną "bardziej ostrożnie".

Wojciech D. był przez ponad rok zatrudniony w olsztyńskim pogotowiu ratunkowym jako lekarz kontraktowy. Został zwolniony w 2010 r., trzy miesiące po tragedii w Różnowie. W czasie śledztwa przez rok nie mógł wykonywać zawodu. Obecnie pracuje w innej instytucji medycznej. Podczas ogłoszenia wyroku nie było go w sądzie. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH