Zmarła w lutym ubiegłego roku kobieta, siedem miesięcy później była... u lekarza. Tak wynika z dokumentacji Marii N. - laryngologa z Nowej Dęby. Prokuratura ustaliła, że lekarka przyjęła fikcyjnie co najmniej 20 pacjentów.

– Śledztwo jest we wstępnej fazie i na razie o szczegółach nie mogę mówić. Zawiadomienie złożył do nas Narodowy Fundusz Zdrowia, który podczas kontroli zakwestionował zasadność pobierania przez lekarza pieniędzy za świadczone usługi medyczne w ramach zawartej umowy – wyjaśnia Renata Marszałek z Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu.

W grudniu ubiegłego roku jeden z pacjentów powiadomił NFZ o pijanym lekarzu dyżurującym w przychodni laryngologicznej w Nowej Dębie. Do gabinetu Marii N. zapukali pracownicy Funduszu, a krótko potem policjanci. Lekarka była kompletnie pijana; miała trzy promile alkoholu we krwi i przyjmowała pacjentów.

Ustalono, że tego dnia zdążyła przyjąć cztery osoby. Niedługo potem w sprawozdaniu ze świadczonych usług przesłanym do NFZ wykazała, że tego dnia przyjęła… 11 pacjentów. Fundusz przeprowadził kontrolę, której wyniki znajdują właśnie finał w prokuraturze.

Dotychczas spośród 1500 osób, które zostaną w tym śledztwie przesłuchane, zeznania złożyło 806 pacjentów. Ponad 20 z nich było pewnych, że w dacie wskazanej przez lekarkę w wykazach złożonych do NFZ, nie korzystali z porad pani laryngolog. W tym gronie przynajmniej jedna osoba nie mogła z takich porad korzystać, gdyż od kilku miesięcy nie żyła.

Według ustaleń pokontrolnych, lekarka musi zwrócić Funduszowi ponad 18 tys. zł oraz zapłacić karę wysokości – około czterech tysięcy złotych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH