Zgodnie z testamentem życia, każda pełnoletnia osoba może wydać pisemne dyspozycje dotyczące tego, jak chce być leczona, gdy nie będzie w stanie wyrazić swojej woli samodzielnie. Musi także określić, czy chce być podtrzymywana przy życiu, czy poddać się eutanazji.

Warunkiem odłączenia aparatury podtrzymującej życie ma być (poza "testamentem") stwierdzony przez lekarzy fakt, że choroba, na którą zapadł pacjent, jest nieuleczalna.

Przeciwnicy rozwiązania zwracają uwagę, że medycyna robi stałe postępy i znane są przypadki wybudzenia pacjenta ze śpiączki po wielu miesiącach, a nawet latach.

Podkreślają też, że nigdy nie będzie wiadomo, jaka jest wola pacjenta w danej chwili. Pacjenci w śpiączce wegetatywnej czy cierpiący na demencję nie są w fazie umierania, a ponadto testament życia sporządza się najczęściej przy jakichś teoretycznych założeniach dotyczących przyszłości, a nie w konkretnym momencie związanym z jakąś krytyczną sytuacją.

Zasadne jest zadanie w takiej sytuacji pytania, czy uprawnione jest zrównanie wyrażonej dawniej woli z aktualną wolą pacjenta, której tak naprawdę on (ze względu na chwilowy stan zdrowia) nie może już wyrazić.

Również część niemieckich mediów jest przekonana, że żadne regulacje prawne nie powinny być stosowane w problemie ciężkiej choroby i śmierci człowieka. Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung“, nie można ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że ciężko chory i nieprzytomny w danej chwili pacjent ma rzeczywistą wolę, aby umrzeć, a zawsze pozostanie niepewność, że być może w ostatniej chwili, gdyby miał pełną świadomość, zmieniłby zdanie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH